Japonia pojawiła się na futbolowej mapie stosunkowo niedawno. Zanim zdecydowano, że w Kraju Kwitnącej Wiśni zostaną rozegrane mistrzostwa świata, futbol był tam na dalszym planie. Ale jeden piłkarz zupełnie nie pasował do ówczesnej rzeczywistości. To Kazuyoshi Miura, pionier piłki nożnej w Japonii.
O Miurze można by napisać niejedną książkę, bo jest to postać wyjątkowo barwna, jednak jako piłkarz – niespełniona. Ten zawodnik nigdy nie wystąpił na mistrzostwach świata, nie błyszczał też w Lidze Mistrzów czy Pucharze UEFA. Jego transfer nie przynosił ogromnych zysków, bo tłumy japońskich kibiców nie jeździły za nim po całej Europie. Zresztą Miura na Starym Kontynencie spędził zaledwie półtora roku. Mimo tego, Japończyk zapracował na ogromny szacunek oraz na miano jednej z największych futbolowych legend w Azji. W swoim kraju do dziś rywalizuje o miano najlepszego piłkarza w historii z takimi tuzami jak Hidetoshi Nakata czy Shunsuke Nakamura, jednak umiejętnościami zdecydowanie ich przerastał.

Kazuyoshi Miura urodził się 26 lutego 1967 lutego w Shizuoce. Od dziecka marzył o futbolu i właśnie z tego powodu w wieku zaledwie 15 lat zdecydował się wyjechać tam, gdzie w piłkę grają najlepiej, czyli do Brazylii. Młody Japończyk najpierw związał się z młodzieżowym zespołem Clube Atletico Juventus, lecz szybko został dostrzeżony przez wielki Santos. Piłkarz czarował nieszablonowymi dryblingami i znakomitą techniką, kibice kochali oglądać jego popisy, eksperci zachwycali się jego umiejętnościami, nawet telewizja nie przeszła obojętnie obok jego piłkarskich możliwości i zrobiła specjalny program poświęcony Kazuyoshiemu Miurze. Wydawało się, że młodzieniec jest na najlepszej drodze do spełniania swoich marzeń i zostania wielkim piłkarzem. W końcu trafił do klubu, w którym swoją legendę budował słynny Pele. Kazu nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca w Santosie i rozpoczął samodzielną tułaczkę po Kraju Kawy. Nauki pobierał w takich klubach jak Palmeiras, Matsubara, Club de Regatas Brasil, XV de Jau czy Coritiba, aż w końcu powrócił do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Brazylii, jakim był Santos.
Po ośmioletniej przygodzie za oceanem Miura zdecydował się na powrót do ojczyzny. Wybór padł na jeden z czołowych zespołów, jakim był wówczas Yomiuri FC. Pierwszy sezon został uwieńczony tytułem mistrzowskim i debiutem 23-letniego piłkarza w reprezentacji. Drugi był jeszcze bardziej efektowny, kolejne mistrzostwo oraz tytuł najbardziej wartościowego piłkarza ligi odbiły się echem nawet w Europie. Przemiany, jakie przechodziła wówczas liga japońska, były powodem zmiany nazwy klubu na Verdy Kawasaki. Zmienił się jedynie szyld, bo tytuł mistrzowski jeszcze przez dwa lata niezmiennie trafiał do zespołu Miury, a on sam regularnie zbierał kolejne nagrody. W 1992 roku Kazu zdobył również pierwszy skalp na arenie międzynarodowej. Japonia zwyciężyła w Pucharze Azji, rozgrywanym na własnych stadionach, a sam zawodnik został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju. Niewiele zabrakło, żeby w 1994 roku Miura wystąpił w finałach mistrzostw świata. Trzynaście goli strzelonych przez niego w eliminacjach było znakomitym osiągnięciem, jednak w ostatecznym rozrachunku Koreańczycy z Południa wyprzedzili Japonię o dwie bramki i ostatecznie to oni pojechali na World Cup 1994. Nic dziwnego, że Europa coraz bardziej zaczęła się interesować talentem z Japonii. Wyjazd nie wchodził w grę, bo japońska J League miała w krótkim czasie dorównać czołowym ligom na świecie. Kazu robił więc swoje, strzelał gole, asystował, zdobywał tytuły mistrzowskie i nagrody indywidualne, lecz po mistrzostwach świata w USA w końcu zdecydował się spróbować wielkiej piłki w wydaniu europejskim.











