Tunezja przeciętnemu zjadaczowi chleba kojarzy się na ogół z wypoczynkiem. Co roku do tego arabskiego kraju suną masy turystów chcących zwiedzić państwo położone nad Morzem Śródziemnym i odpocząć w jednym z licznych kurortów. Mało kto ma pojęcie o tamtejszym futbolu. Dziwne to, gdyż reprezentacja Tunezji, choć trochę niedoceniana, zalicza się mocnych afrykańskich drużyn.
Drużyna
Debiut Tunezji w Pucharze Narodów Afryki nastąpił w 1962 roku na turnieju organizowanym przez Etiopię. Choć „Nieposkromione Lwy” zanotowały zaledwie pierwszy występ na najważniejszej futbolowej imprezie Czarnego Lądu, nie przeszkodziło im to w odniesieniu historycznego sukcesu – wywalczenia trzeciego miejsca. Radość nad Morzem Śródziemnym była ogromna. Spodziewano się, że Tunezyjczycy zagoszczą na dłużej w afrykańskiej czołówce. Tymczasem z kolejnych zawodów, tym razem organizowanych przez Ghanę, odpadli w przedbiegach. Choć czempionat w roku 1963 zakończył się totalną porażką, w następnym znowu zaprezentowali świetny futbol, kończąc rozgrywki na drugim miejscu po finałowej porażce z Ghaną.
Następnie Tunezja z piłkarskiej mapy Afryki zniknęła na dziesięć lat. Po pięciu czempionatach Czarnego Lądu udało się „Nieposkromionym Lwom” wrócić na turniej w ojczyźnie Michaela Essiena. Bohaterowie niniejszego tekstu awansowali do półfinału, ulegając w nim późniejszym triumfatorom, gospodarzom. W małym finale musieli uznać wyższość Nigerii i ukończyli rozgrywki na czwartym miejscu. Tunezyjczycy odnieśli sukces po to, by w ogóle nie liczyć się przez kolejne 16 lat. W tym czasie uzyskali promocję do Pucharu Narodów Afryki tylko raz, odpadając w przedbiegach. Miejscowi piłkarze nie potrafili się pokazać z dobrej strony nawet na organizowanym przez siebie turnieju w roku 1994, z którego odpadli po fazie grupowej. Choć na własnych boiskach nic nie zaprezentowali, z kolejnego czempionatu wrócili ze srebrnym medalem.
Szczytem ich możliwości okazały się rozgrywki w roku 2004. Czempionat Czarnego Lądu zagościł nad Morzem Śródziemnym. Tym razem ekipa prowadzona ówcześnie przez Francuza Rogera Lemerre’a przysięgła nie zawieść fanów i słowa dotrzymała. „Nieposkromione Lwy” wygrały grupę bez większych problemów. W fazie pucharowej za to toczyły ciężkie boje. Po wymęczonej wygranej w ćwierćfinale z Senegalem otarły się o odpadnięcie piętro wyżej, mierząc się z Nigerią. O awansie gospodarzy do finału przesądziły rzuty karne. Finał okazał się arabskim starciem z Marokiem, rozstrzygniętym na koniec organizatorów, którzy zdobyli swój pierwszy tytuł mistrza Afryki. Dotychczas w kontynentalnym czempionacie Tunezyjczycy mają na swoim koncie jeden złoty medal, dwa srebrne i jeden brązowy.
Gwiazda
Obecna drużyna Tunezji jest zespołem raczej młodym. Zdecydowana większość graczy występuje w rodzimych klubach, choć jest część zarabiająca kopaniem piłki w Europie. Do najsłynniejszych reprezentantów tego kraju należą: Karim Haggui, Radhouène Felhi i Chaouki Ben Saada. Za największą gwiazdę teamu znad Morza Śródziemnego należy jednak uznać Issama Jemaę. Urodził się on 28 stycznia 1984 roku w Gabes. Swoją piłkarską karierę rozpoczynał w stołecznym Espérance Sportive de Tunis. Tam nie wiodło mu się najlepiej. W ciągu dwóch lat zagrał w barwach zespołu z Tunisu 19 meczów. W Afryce jednak można spotkać wielu francuskich skautów. Jeden z nich wypatrzył Jemaę, proponując mu transfer do RC Lens.










