Józef Wojciechowski, prezes Polonii Warszawa, wreszcie może poczuć spełnienie na niwie sportowej. Po wielu próbach znalazł się na językach świata piłkarskiego. I to tego dużego, a nie tylko polskiego światka.

Na stronie internetowej FIFPro pojawił się artykuł o postępowaniu prezesa „Czarnych Koszul”. Polonia Warszawa nie powinna odczuwać dumy, iż nazwano ją idealnym przykładem problemów dręczących wschodnioeuropejski futbol. Brak poszanowania płatności z tytułu umów i zmuszanie zawodników do treningów poza zespołem to główne zarzuty Międzynarodowej Federacji Związków Zawodowych Piłkarzy.
O mało chwalebnym „Klubie Kokosa” dowie się teraz cały świat. FIFPro dość dokładnie opisuje przypadek Daniela Kokosińskiego, a także innych zawodników mających problemy w Polonii.
FIFPro powołuje się na problemy, które w Polsce są dobrze znane. Czyli zsyłanie piłkarzy do rezerw, cięcia i zamrażanie wynagrodzenia czy wymuszone renegocjacje kontraktów. Z artykułu cały świat dowie się o problemach Ebiego Smolarka, czy przeniesieniu do rezerw Artura Sobiecha z powodu braku zgody na nowe warunki kontaktowe. Czy po czymś takim klub ten będzie traktowany jeszcze poważnie?
Do całej sytuacji odniósł się Theo van Seggelen, sekretarz generalny FIFPro, który zwrócił uwagę, iż pod pozornie zabawną nazwą, jaką jest „Klub Kokosa”, kryje się prawdziwe zagrożenie dla karier ludzi, którzy na życie zarabiają grając w piłkę.
– Istnienie tak zwanego „Klubu Kokosa” to smutny przykład zastraszania i molestowania. Właściciel tego klubu gra swoją władzą. Narzuca nieodpowiednią presję na zawodników. Jest to sprzeczne z dyrektywami Unii Europejskiej o dobrej i uczciwej praktyce zatrudnienia – przyznał van Seggelen.
– Znamienne jest, że żaden piłkarz nigdy nie mówi o „Klubie Kokosa”, mimo że każdy wie, że istnieje… To jest wyraz władzy tego prezesa – dodał przedstawiciel FIFPro.
– FIFPro chciałoby zwrócić uwagę Józefowi Wojciechowskiemu i Polonii Warszawa, a także innym działaczom wszystkich klubów w Polsce, Europie i każdej innej części świata, że oni też muszą postępować zgodnie z dyrektywami w sprawie dobrych i uczciwych praktyk zatrudnienia, a także muszą przestrzegać prawa, jakie ich wiąże z piłkarzami na podstawie kontraktu. FIFPro wymaga, aby wszystkie kluby powstrzymały się od tego typu zachowań – zakończył sekretarz generalny FIFPro.
Czy takie ostrzeżenie w ogóle poruszy prezesa Wojciechowskiego? Oby. Jedno jest jednak pewne. Nie musiał awansować z Polonią Warszawa do Ligi Mistrzów i narobić tam zamieszania, by było o nim głośno w świecie piłkarskim. Szkoda tylko, że w negatywny sposób.











