Dobiegła końca rywalizacja w 21. kolejce holenderskiej Eredivisie. W spotkaniach rozegranych w środę i czwartek obyło się bez niespodzianek, a w najciekawszym meczu, czyli derbach Rotterdamu, Feyenoord wygrał ze Spartą 1:0.
Feyenoord Rotterdam – Sparta Rotterdam
Setne derby Rotterdamu dać miały odpowiedź na pytanie, który zespół przez najbliższy czas będzie wiódł prym w portowym mieście.
Gdyby zajrzeć w historię pojedynków pomiędzy Feyenoordem a Spartą, to bez wahania większość wskazałaby na ten pierwszy zespół jako faworyta. Jednak kryzys, jaki w tym sezonie dopadł Feye, nie pozwalał na jednoznaczne określenie podopiecznych Leona Vlemmingsa faworytem do wygranej.
Ku radości kibiców zgromadzonych na De Kuip w 17. minucie gospodarze, za sprawą Diego Biseswara, wyszli na prowadzenie. Po zdobyciu gola „Kameraden” zdecydowali się na kontrolowanie sytuacji na boisku i do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W drugiej połowie Sparta dążyła do wyrównania, a po zmuszonym do obrony Feyenoordzie ewidentnie widać było skutki kryzysu, w jaki popadł w tym sezonie czternastokrotny mistrz Holandii. Podopieczni Foeke Booya nie zdołali jednak pokonać Henka Timmera i trzy punkty pozostały na De Kuip.
AZ Alkmaar – Roda Kerkrade
Podopieczni Louisa van Gaala zdecydowanie kroczą do celu, którym jest zdobycie mistrzostwa. Mecz z Rodą miał być kolejnym krokiem na szczyt i, jak się później okazało, takowym był, choć nie oznacza to, że Alkmaar nie miało w tym spotkaniu pod górkę.
Goście z Kerkrade skazywani byli przez wszystkich na porażkę, jednak przez długi czas potrafili stawić opór liderowi. Na tyle skutecznie, że po pierwszej połowie na tablicy nadal znajdował się bezbramkowy remis, a na DSB Stadion zaczęło pachnieć niespodzianką.
Do 76. minuty „Górnicy” udanie bronili dostępu do własnej bramki. Wówczas najlepszy strzelec Eredivisie w tym sezonie, Mounir el Hamdaoui, zdobył gola dającego zwycięstwo gospodarzom i po raz kolejny w tym sezonie kibice AZ mogli powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.
FC Groningen – NEC Nijmegen
W Groningen wszyscy oczekiwali na przebudzenie ekipy prowadzonej przez Rona Jansa. Drużyna, która przez pewien czas znajdowała się na szczycie ligowej tabeli, niedawno popadła w niełaskę i osunęła się w dół.
Pragnienia kibiców w 25. minucie realizować zaczął Marcus Berg, który po rzucie karnym pokonał Gabora Babosa. Warto też dodać, że gracz, który ową jedenastkę sprokurował, a więc Ramon Zomer, musiał opuścić boisko, po tym jak sędzia ukarał go czerwoną kartką.
Wówczas jasne stało się, że gospodarze nie wypuszczą wygranej z rąk. Co więcej, podopieczni Jansa podwyższyli wynik w 61. minucie, kiedy to Koen van de Laak pokonał golkipera NEC. Dzięki wygranej nad drużyną prowadzoną przez Mario Beena w Groningen odżyły nadzieje na walkę o miejsce premiowane udziałem w barażach o grę w Lidze Mistrzów.
FC Utrecht – De Graafschap










