Sir Alex Ferguson stwierdził, że nie ma zamiaru krytykować Arsene Wengera i jego wizji budowania swojej drużyny, ale jednocześnie wyznał, że nie wyobraża sobie, by jego Manchester United przez sześć lat nie zdobył trofeum. Już dzisiaj wieczorem obaj menedżerowie staną naprzeciwko siebie, gdy na Old Trafford gospodarze podejmą Arsenal.
Arsene Wenger przeżywa obecnie jeden z najcięższych okresów swojej menedżerskiej kariery. Francuz, który od piętnastu lat prowadzi zespół „Kanonierów”, nie zdołał wywalczyć żadnego pucharu w ciągu ostatnich sześciu sezonów. Ostatnim trofeum był Puchar Anglii zdobyty w 2005 roku. W obecnej drużynie Arsenalu nie ma już ani jednego piłkarza, który pamiętałby ten sukces.
Ponadto w tym oknie transferowym Emirates Stadium opuścili czołowi zawodnicy: Gael Clichy, Samir Nasri i Cesc Fabregas. „Kanonierzy” fatalnie weszli w nowy sezon Premier League, po dwóch meczach mając na koncie zaledwie jeden punkt. Po domowej porażce z Liverpoolem w zeszłym tygodniu Wenger jest nieustannie krytykowany za ciągłe osłabianie drużyny i niechęć do transferów. W tym roku Arsenal zarobił na transferach ponad 60 milionów funtów.
Na ten temat wypowiedział się sir Alex Ferguson, który już dzisiaj spotka się z Francuzem na Old Trafford przy okazji pojedynku ich zespołów. Szkot wyjawił, iż podziwia Wengera za twarde trzymanie się własnych zasad, ale jednocześnie on sam nigdy nie dopuściłby do sytuacji, w której fani United sześć lat musieliby czekać na trofeum.
– Arsene ma swój styl prowadzenia drużyny, ja mam swój. Każdy prowadzi klub w taki sposób, jaki uważa za najlepszy. Nigdy nie pozwoliłbym, aby taka sytuacja miała miejsce na Old Trafford. Sześć lat to za długo – powiedział sir Alex. – Znacie mnie, nie ma nad czym rozmyślać. Arsene prowadzi klub w taki sposób, jaki wierzy, że będzie najlepszy dla jego zespołu. On naprawdę chce odnosić sukcesy, stara się naprowadzić swój klub na właściwą drogę. Po prostu robi to inaczej niż ja, to inny typ menedżera.










