Media angielskie zafascynowane są możliwością pobicia rekordu punktowego w Premier League przez Manchester United. Inne cele stawiają sobie zawodnicy z czerwonej części Manchesteru. Rio Ferdinand uważa, że najważniejsza jest wygrana z lokalnym rywalem, która przybliży jego zespół do mistrzostwa.
Drużyna Aleksa Fergusona ma 15 oczek przewagi nad Manchesterem City, z którym zagra na Old Trafford w poniedziałek. Wygrana z pewnością przybliży „Czerwone Diabły” do odzyskania panowania w Anglii. Uwaga mediów skierowana jest jednak na możliwość pobicia rekordu Chelsea. Klub z Londynu w sezonie 2004/2005 uzyskał 95 punktów.

Według Ferdinanda najważniejszym celem w najbliższym spotkaniu derbowym z City powinno być zwycięstwo, a nie próba bicia rekordu. Obrońca Manchesteru United uważa, że jego koledzy nie powinni myśleć o mistrzostwie, którego jeszcze nie zdobyli. Do tytułu dąży się małymi krokami, pokonując kolejnych rywali.
Środkowy obrońca nie jest jednak hurraoptymistą i uważa, że jego zespół nie popełni błędu sprzed roku i nie będzie przedwcześnie świętować. – Mentalność tego klubu wcielona w życie przez menedżera wymusza na nas dawanie z siebie wszystkiego i wygrywanie w każdym spotkaniu. Tak było, odkąd tu jestem. I to się nigdy nie zmieni – dodał Ferdinand.











