Zakontraktowanie Felicio Browna Forbesa uznano za spory sukces Korony. Kostarykanin przez lata grający w rosyjskiej ekstraklasie miał być gwarancją bramek i podporą ofensywy kielczan. Jednak bardzo słaba dyspozycja zawodnika sprawiła, że wylądował w drużynie rezerw bez widoków na powrót do pierwszego zespołu. Gdy wydawało się, że dni Felicio Browna Forbesa na Suzuki Arenie są już policzone, nastąpił niespodziewany zwrot.
Co stało się już tradycją, latem kadra Korony Kielce przeszła kolejną rewolucję. Odeszło wielu czołowych zawodników, w tym podpora ofensywy Nika Kaczarawa. Klub ze stolicy świętokrzyskiego rozpoczął poszukiwania następcy, na zgrupowaniu w Opalenicy testując dwóch zagranicznych zawodników. Gino Lettieri wraz ze sztabem szkoleniowym ostatecznie postawili na Felicio Browna Forbesa, który kilkanaście dni później podpisał dwuletnią umowę z „Żółto-czerwonymi”.
Z grą Kostarykanina w Kielcach wiązano olbrzymie nadzieje. Tym bardziej że były zawodnik Amkara Perm dobrze prezentował się w przedsezonowych spotkaniach. Gracz ze sporym doświadczeniem w rosyjskiej Priemjer-Lidze miał poprowadzić nową linię ofensywą Korony i wypełnić lukę po Nice Kaczarawie. Presja oczekiwań przerosła jednak jednokrotnego reprezentanta Kostaryki.
Rozczarowanie
Felicio Brown Forbes jedynie czterokrotnie pojawił się na boisku w pierwszych dziewięciu kolejkach Lotto Ekstraklasy. Za każdym razem nie potrafił wykorzystać szansy od Gino Lettieriego, nie strzelając ani jednego gola oraz nie notując choćby asysty. Często niepotrzebnie holując piłkę lub za późno decydując się na podanie, marnował także ataki zespołu. Ponadto Kostarykanin wyglądał ociężale, nierzadko przegrywając pojedynki biegowe z rywalami. I to nawet mimo faktu, że na murawie meldował się najczęściej dopiero w drugiej połowie. To wszystko sprawiło, że już na początku października zawodnik wypadł z łask szkoleniowca, szansę gry otrzymując jedynie w zespole rezerw.
Oddelegowania do drugiej drużyny piłkarz nie odebrał jako kary. Wręcz przeciwnie. W zespole rezerw w końcu zaczął regularnie występować oraz strzelać bramki. Pięć trafień Kostarykanina na czwartoligowych boiskach pomogło drugiej drużynie kielczan uplasować się na pozycji lidera po rundzie jesiennej. Rozgrywki zakończyły się jednak już na początku listopada. Felicio Brown Forbes na kolejny występ czekał do ostatniej jesiennej kolejki Lotto Ekstraklasy. W domowym spotkaniu z Miedzią Legnica wszedł na boisko dwadzieścia minut przed końcem meczu. Próbował, szarpał, lecz bez oczekiwanego efektu. Po zakończeniu rundy jesiennej wydawało się pewne, że Kostarykanin więcej w Kielcach nie zagra.











