FC Liverpool ma za sobą bardzo trudny sezon, kiedy po sukcesach z 2019 i 2020 roku nie udało się sięgnąć po żadne trofeum. „The Reds” niemal rzutem na taśmę uplasowali się na najniższym stopniu podium i zapewnili sobie udział w Lidze Mistrzów. Czy na Anfield znów trzeba będzie długo czekać na mistrzostwo Anglii?
Nie można oprzeć się wrażeniu, że nad Liverpoolem w poprzednim sezonie wisiało jakieś fatum poważnych kontuzji. Urazy przez cały sezon dziesiątkowały formację defensywną, co zmuszało Jürgena Kloppa do ciągłych eksperymentów. Największą stratą była oczywiście kontuzja Virgila van Dijka, która wyeliminowała lidera formacji defensywnej z całego sezonu. Zaraz po Holendrze przedwcześnie sezon zakończył Joe Gomez, a Joel Matip po jednej kontuzji łapał kolejne. Sytuację uratowała wysoka forma młodzieży – Nathaniel Philips i Rhys Williams są zdecydowanie wygranymi problemów, jakie spotkały Liverpool w ubiegłym sezonie.
Powrót kontuzjowanych największym wzmocnieniem
Manchester United wydał ponad 100 milionów euro na dwa solidne wzmocnienia. W ofensywie pracować będzie Jadon Sancho, a lada dzień potwierdzony zostanie obrońca, Raphael Varane. Jack Grealish za ponad 100 milinów euro trafił do Manchesteru City, a Chelsea za chwilę powinna potwierdzić transfer Romelu Lukaku.
Covidowe zawirowania uderzyły w portfel „The Reds”, co spowodowało, że przed startem sezonu klub dokonał zaledwie jednego wzmocnienia. Mając w pamięci problemy z formacją defensywną, na Anfield sprowadzono Ibrahima Konate z RB Lipsk. 22-letni obrońca kosztował 40 milionów euro, co było sporym wydatkiem jak na aktualne realia, ale niewielkim, patrząc na inwestycje rywali. Co ciekawe, nowy obrońca Liverpoolu w ubiegłym sezonie również zmagał się z urazami i rozegrał zaledwie czternaście spotkań w Bundeslidze.
Na pewno największym wzmocnieniem dla defensywy i całego zespołu „The Reds” będzie powrót Virgila van Dijka, choć jego dyspozycja pozostaje wielką niewiadomą, gdyż rozłąka z piłką trwała kilka miesięcy. Przed kontuzją holenderski obrońca osiągnął światowy top i był liderem formacji defensywnej, ale także miał ogromny wkład w zdobycze bramkowe. Był także ważną postacią w szatni, o czym świadczy fakt, że zakładał nawet opaskę kapitana.











