Turyn, Rzym, Liverpool oraz Lizbona. Ostatnie cztery sezony w fazie pucharowej Ligi Mistrzów to dla Barcelony droga przez mękę, wysłana złudną nadzieją. Zaczęło się od historycznej „remontady” z PSG, a kończy się na historycznej porażce 2:8, o której świat nigdy nie zapomni. Odpadnięcie FC Barcelona z ćwierćfinału Ligi Mistrzów nie jest żadną nowością. Z roku na rok „Blaugrana” robi to w coraz to bardziej „spektakularny” sposób. Klub wypełnia się hańbą. Klub, który już dawno przestał być uważany za poważny.
FC Barcelona jak żaden inny klub żyje we własnym, wyimaginowanym i stworzonym na swoje potrzeby świecie. Zachłyśnięty sukcesami w latach 2006-2015 zaczyna odczuwać skutki zakłamywania rzeczywistości. Piątkowe starcie z Bayernem, zakończone historyczną wtopą jest jak pobudka z pięknego snu, który tak naprawdę okazał się być koszmarem.
Wielki klub stoczony do poziomu średniaka
W Hiszpanii przed hitowym starciem z Bayernem Monachium wytworzyła się narracja, według której FC Barcelona wcale nie powinna się bać starcia z mistrzem Niemiec. Wiemy to doskonale, prasa w każdym kraju słynie z lekceważenia rywali zza granicy. Podobnie było w Niemczech, lecz tam wszyscy przepowiadali to, co naprawdę miało miejsce na Estadio Da Luz.
Środowisko Bayernu prowokowało, bo znało swoją moc. Barcelona nie odpowiadała, chcąc zrobić to na boisku. Sztuka ta się nie udała, lecz podstawy, aby to wykonać były. Mecz przez pełne 90 minut był otwarty, a już w pierwszych 20 minutach FC Barcelona mogła śmiało prowadzić 3:1. W takich spotkaniach decydują detale, forma indywidualna zawodników oraz ich błędy, które po stronie Barcelony osiągały horrendalne liczby.
Wysoko ustawiona jedenastka piłkarzy z Monachium wymuszała na defensywie Barcelony mnóstwo błędów, które raz po raz przyczyniały się do strat kolejnych bramek. Bezsilna Barcelona mogła przypominać reprezentację Brazylii z mundialu w 2014 roku, ulegającą wówczas Niemcom 1:7. W tym jednak przypadku wymiar kary mógł być zdecydowanie wyższy. „Katalończycy” byli osłupieni, mając w głowach poprzednie wydarzenia, tak bardzo podobne. Bayern ani przez chwilę nie myślał o zwolnieniu tempa. A to wyróżnia największych, którzy w żadnym wypadku nie myślą o minimalizmie.
FC Barcelona, czyli życie historią i marzeniami
Problemy FC Barcelona przed starciem z Bayernem zostały schowane pod dywan, aby w jak najlepszy sposób przygotować się na to jedno starcie, mogące odwrócić losy sezonu o 180 stopni. Losu oszukać się jednak nie da. Wszystko wyszło na jaw już od początku spotkania. Te, z perspektywy czasu uważane będzie za epokowe. Takie, kończące erę wielkiej Barcelony, bezwzględnie zmuszonej do wprowadzenia szeroko idących zmian w klubie.












