W ostatnim niedzielnym spotkaniu inauguracyjnej kolejki Primera Division Sevilla pokonała Malagę 2:1. Mająca ogromne aspiracje drużyna gości była zespołem zdecydowanie gorszym i przez większą część spotkania nie miała pomysłu, jak sforsować szczelną defensywę gospodarzy. Najlepszym piłkarzem meczu był niewątpliwie Alvaro Negredo, którego dwa gole przesądziły o zwycięstwie drużyny ze stolicy Andaluzji.
Faworytem spotkania była bez wątpienia drużyna przyjezdnych, która pod rządami nowych właścicieli zaczęła sprowadzać znanych piłkarzy i wielu z nich ujrzeliśmy w niedzielny wieczór na boisku: Jeremy Toulalan, Joaquin, Santi Cazorla czy wracający na hiszpańskie boiska Ruud van Nisterlooy – te nazwiska musiały sprawić, że gospodarze nie mogli być pewni wywalczenia kompletu punktów na Sanchez Pizjuan. Tym bardziej że odpadli w tym tygodniu z europejskich rozgrywek, przegrywając w bardzo słabym stylu dwumecz z Hannoverem, którego stawką była gra w fazie grupowej Ligi Europy. Drużyna ze stolicy Andaluzji dokonała tego lata kilku ciekawych transferów, ale bladły one w porównaniu z dokonaniami sąsiadów z Malagi. Jednak, jak pokazał dzisiejszy mecz, to nie pieniądze grają.

Spotkanie nie mogło się zacząć lepiej dla Sevilli, która już w 2. minucie objęła prowadzenie. Z prawej strony dośrodkował zaczynający wracać do dawnej formy Jesus Navas, a zostawiony bez opieki Negredo strzałem głową dał prowadzenie swojej drużynie. Ten gol był dopiero zwiastunem kłopotów, jakie w tym spotkaniu mieli goście, których linia defensywna momentami przypominała ser szwajcarski. Zupełnie nie układała się zwłaszcza współpraca dwóch stoperów, Mathijsena i Demichelisa, a jedynym zawodnikiem, który próbował brać na swoje barki odpowiedzialność za grę całego zespołu, był Joaquin.
Malaga próbowała jednak szybko opanować środek pola, nie zważając na niekorzystny wynik, jednak to Sevilla stworzyła sobie kapitalną sytuację w 8. minucie. Po raz kolejny centra od Navasa trafiła na głowę Negredo, piłkę zdołał na linii złapać Willy, ale sędzia liniowy i tak zasygnalizował wcześniej pozycję spaloną Negredo. Bardzo dobrze wyglądała także gra Fernando Navarro, który był także najlepszym piłkarzem Hiszpanów w dwumeczu z Hannoverem i potyczką z Malagą potwierdził, że jego forma to nie przypadek.
Pomimo ogromnego potencjału, to dużo mniej zamożna Sevilla ciągle atakowała i w 15. minucie powinna była podwyższyć prowadzenie, ale techniczny strzał Negredo zza pola karnego z najwyższym trudem odbił Willy. Drużyna Malagi najlepszą sytuację w pierwszej połowie stworzyła sobie w 25. minucie, kiedy to po rajdzie prawą stroną i wkręceniu w ziemię jednego z obrońców w pole karne dośrodkował Joaquin, a do piłki dopadł Ruud van Nisterlooy, ale ostatecznie po tej chaotycznej akcji futbolówkę wybili obrońcy. Po błyskawicznej kontrze piłkę z prawej strony dograł Perotti, a tam dopadł do niej grający fantastyczne spotkanie Negredo i umieścił ją tuż przy lewym słupku, nie dając absolutnie żadnych szans bramkarzowi na interwencję. Po utracie drugiego gola Malaga próbowała za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania, ale zdecydowanie łatwiej było powiedzieć, co nie funkcjonuje w zespole Pellegriniego, niż to, czego nie trzeba było wymieniać. Bardzo niewidoczna była postać Van Nisterlooya, a co dopiero powiedzieć o jego partnerze w ataku, Rondonie, którego trener zdjął już w przerwie? Długie górne podania zatrzymywały się na stoperach Sevilli, jednak Malaga z uporem maniaka wciąż grała tę samą taktykę.












