Espanyol zremisował na własnym boisku z Valencią po wyrównanym i obfitującym w sytuacje strzeleckie pojedynku. Piłkarze Mauricio Pochettino, mimo niekorzystnego winku po 45 minutach, zdołali doprowadzić do wyrównania. Na więcej zabrakło czasu.
W spotkaniu dwóch drużyn górnej części tabeli od początku karty rozdawali gracze Valencii. Piłkarze Unaia Emery’ego nie grali w swoim najsilniejszym zestawieniu, zabrakło m.in. bramkarza Guaity i pomocnika, Pablo Hernandeza. W obronie trener „Los Ches” postawił na Bruno i Dealberta, co również nie jest nominalnym rozwiązaniem dla drużyny z Walencji.
Mimo gry na wyjeździe, „Nietoperze” szybko objęli prowadzenie. Akcja z 8. minuty przeprowadzona przez Bruno, który dośrodkowywał minimalnie niecelnie w kierunku Joaquina, jeszcze nie zakończyła się powodzeniem. Kilkadziesiąt sekund później Kameni został już pokonany. Nie trzeba było finezyjnej akcji gości, bo paradoksalnie w głównej roli wystąpili obrońcy Espanyolu. Niepotrzebnie do tyłu zagrywał Javi Lopez, w dodatku przy przyjęciu pomylił się ostatni obrońca, Raul Rodriguez. Do futbolówki dopadł Soldado i pewnym strzałem dał prowadzenie Valencii.

Wyrównanie padło stosunkowo szybko, bo już po dziesięciu minutach. Osvaldo w efektowny sposób przedryblował dwóch obrońców drużyny przeciwnej i uderzył z całej siły pod poprzeczkę bramki Cesara. Gol wyrównujący i 12. trafienie Argentyńczyka w tym sezonie. Sympatycy „Los Pericos” nie świętowali zbyt długo. Po nieco ponad pięciu minutach znów na prowadzenie wyszli goście. Kolejny raz aktywnie w atak włączył się po prawej stronie Bruno, który dograł, tym razem już dokładnie, do Juana Maty. Skrzydłowy Valencii nie miał problemów z pokonaniem Kameniego.
Druga połowa przyniosła zdecydowanie lepszą, bardziej zdecydowaną grę Espanyolu. Kolejne szanse na gola mieli Verdu, Luis Garcia, a po stronie drużyny gości Soldado. Verdu uderzał na bramkę Cesara niemal z połowy boiska, wykorzystując złe ustawienie golkipera drużyny przeciwnej. Garcia próbował szczęścia przy strzale z woleja. Pozycja nie była łatwa, po uderzeniu z pierwszej piłki zabrakło nieco, by zagrozić Cesarowi. Wreszcie Soldado pomylił się nieznacznie, próbując lobować Kameniego, będąc w wyśmienitej okazji.
W 65. minucie Espanyol mógł skopiować akcję Valencii, po której padł gol Maty. W roli asystenta występował Verdu, który kapitalnym zwodem minął Dealberta. Przy jego podaniu przytomnie zachowała się obrona gości, która dobrze kryła napastników Espanyolu. Piłka została wybita daleko od bramki Cesara.
Zryw gospodarzy, jaki miał miejsce zaraz po wznowieniu gry, ustał zupełnie po kilkunastu minutach drugiej połowy. Valencia jak tylko mogła, zwalniała grę, starając się wyciągnąć Espanyol do gry na własnej połowie. Co jakiś czas na bramkę Kameniego sunęły groźne kontry. Jedną z nich w popisowy sposób rozegrali Mata i Joaquin. Ten pierwszy doskonale znalazł byłego piłkarza Betisu w polu karnym. Skrzydłowy Valencii z łatwością minął dwóch obrońców, ale kiedy trzeba było skierować piłkę do siatki, zawiodła go celność i trafił tylko w boczną siatkę.











