Najciekawsze niedzielne spotkanie La Liga nie rozczarowało kibiców. W bezpośrednim starciu drużyn walczących o grę w europejskich pucharach nie zabrakło emocji, a Espanyol zremisował z Atletico Madryt 2:2 i w tabeli utrzymał się status quo.
Stawka tego spotkania była ogromna, a na pewno mierzona w milionach euro, gdyż naprzeciw siebie stanęły drużyny, które walczą o grę w europejskich pucharach, a do trzech dostępnych jeszcze miejsc w Lidze Europejskiej, oprócz dzisiejszych rywali, walczą Sevilla i Athletic. Pomimo wywalczenia punktu, najgorzej po tym spotkaniu sytuacja układa się dla Espanyolu. Warto przypomnieć, że mecz między dwiema tymi drużynami w rundzie jesiennej przyniosło wiele emocji, zwłaszcza tych negatywnych, gdyż w końcówce pojedynku Kun Aguero kopnął leżącego Luisa Garcię, za co nie został jednak później ukarany.
Spotkanie rozpoczęło się rewelacyjnie dla przyjezdnych, gdyż już w 2. minucie Atletico wyszło na prowadzenie, a szczęśliwym strzelcem został Koke, który zdobył swojego drugiego gola w sezonie. Zagranie Reyesa wgłąb pola karnego przeciął Galan, jednak uczynił to tak niefortunnie, że jego wybicie trafiło w nogę Koke i chwilę później piłka wtoczyła się do siatki. Nie był to błąd obrońcy, tylko zwyczajny pech. Pierwsze minuty zdecydowanie należały do gości, którzy kolejną dobrą sytuację mieli w 16. minucie, ale wspaniały ekwilibrystyczny strzał z powietrza zza pola karnego Aguero, który wyskoczył ponad dwóch interweniujących obrońców i oddał strzał, minął spojenie słupka z poprzeczką o centymetry – to mógł być gol kolejki. W 18. minucie kapitalny strzał głową oddał także Godin, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Sytuacje w tym spotkaniu przenosiły się spod jednej bramki pod drugą, a kibice na pewno nie mogli się nudzić. W 24. minucie strzał zza pola karnego Callejona o kilka centymetrów minął lewy słupek bramki De Gei, ale już w 26. minucie ten sam zawodnik zdołał umieścić piłkę w bramce, jednak uczynił to, będąc na wyraźnym spalonym, i sędzia słusznie nie uznał tej bramki.
Atletico zmarnowało kapitalną sytuację na podwyższenie wyniku w 31. minucie, warto jednak dodać, że sytuację stworzoną przez sędziego. Po przechwycie w środku pola Reyes natychmiast uruchomił będącego na pozycji spalonej Aguero, sędzia gry nie przerwał, zatem zawodnik w sytuacji sam na sam przerzucił lekko piłkę nad Kamenim, jednak jego dobitka z powietrza poleciała równolegle do linii końcowej i nie trafiła do siatki, padając łupem obrońców. W 38. minucie na tablicy wyników widniał już jednak rezultat remisowy. Pablo Osvaldo ustawił się idealnie w linii z obrońcami, którym zdołał następnie uciec. W polu karnym dogonił go Perea, jednak na nieszczęście dla Atletico, strzał Osvaldo poleciał po nodze obrońcy, kompletnie nie dając tym samym żadnych szans De Gei na skuteczną interwencję, gdyż wpadł w samo okienko jego bramki. Dwie minuty później Osvaldo mógł zdobyć kolejnego gola, ale niepilnowany przez nikogo nie sięgnął piłki na dalszym słupku. Pierwsza połowa była znakomitym widowiskiem, w którym nie brakowało emocji, świetnych sytuacji i goli, zatem kibice z niecierpliwością oczekiwali na kontynuację.










