Końca dobiegła rywalizacja w ósmej kolejce holenderskiej Eredivisie. Tym razem obyło się bez sensacji, a spotkania wygrywali faworyci.
Niewątpliwie jednym z najciekawszych pojedynków była rywalizacja pomiędzy Utrechtem a AZ Alkmaar. Mistrzowie Holandii pod wodzą Ronalda Koemana spisują się jak na razie poniżej oczekiwań. Wielu ekspertów sądzi, że w dużej mierze spowodowane jest to brakiem Demy’ego de Zeeuwa, który był liderem środka pola AZ. Teraz brakuje kogoś, kto przejąłby na swoje barki ciężar gry. „Kalmary” przyjechały do Utrechtu ze serią dwóch porażek ligowych z rzędu, a kibice liczyli, że Mounir el Hamdaoui i spółka w końcu się przełamią. Niestety było inaczej. W 14. minucie gospodarze z Nieuw Galgenwaard wyszli na prowadzenie po strzale głową Sandera Kellera i jak się okazało, dowieźli jednobramkową przewagę do końca. Alkmaar przegrało po raz trzeci z rzędu, a nad głową trenera Koemana zbierają się coraz ciemniejsze chmury. Daleko mu do sukcesów Louisa van Gaala, a wymagający sympatycy AZ na pewno liczą na to, że uda się powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu.
W zupełnie innych nastrojach są kibice PSV Eindhoven. Podopieczni Freda Ruttena zdają się w tym sezonie w końcu wracać na właściwe tory. Jak wiadomo, poprzednia edycja rozgrywek nie należała do udanych dla „Boeren”, a letnie transfery miały przywrócić PSV dawny blask. Jak widać, udało się to w stu procentach. Na graczy z Eindhoven nie ma mocnych i nie inaczej było w potyczce z Willem II Tilburg. „Królewscy” przyjechali do Eindhoven w nadziei na wywiezienie chociażby remisu, jednak ich wiara zniknęła już po pierwszej połowie. PSV prowadzło 3:0, po bramkach Ottmana Bakkala, Danko Lazovicia i Ibrahima Affelaya. W drugiej części spotkania, grający na luzie gospodarze pozwolili na strzelenie bramki przez Willem II. Zdobywcą honorowego gola został Frank Demouge. PSV ma na koncie 20 punktów i wraz z Twente lideruje w tabeli Eredivisie.
Czwartą wygraną z rzędu zanotował Ajax, który tym razem odprawił ADO Den Haag. Oczy wszystkich na Amsterdam ArenA zwrócone były na Luisa Suareza, którym zainteresowanie wykazuje słynna Barcelona. Jednak tym razem Urugwajczyk należał do antybohaterów, bowiem popisał się wyjątkową nieudolnością w wykańczaniu akcji ofensywnych. Suareza wyręczyli koledzy z drużyny, a konkretnie Demy de Zeeuw, Marko Pantelić i Siem de Jong, którzy nie mieli większych problemów z pokonaniem golkipera ekipy z Hagi. Trzy punkty zostały w Amsterdamie, a „Joden” plasują się tuż za czołową dwójką.
Niespodzianki nie było też w Bredzie, gdzie miejscowe NAC podejmowało Feyenoord Rotterdam. Goście podrażnieni porażką z PSV, przyjechali na Rat Verlaegh, aby zdobyć trzy punkty. Jednak przez długi czas ich starania nie przynosiły żadnego efektu. Dopiero w 64. minucie klucz do bramki Bredy znalazł Andwele Slory, który wykorzystał doskonałe podanie Jona Dahla Tomassona. „Portowcy” do końca walczyli o podniesienie rezultatu i starania te opłaciły się. W doliczonym czasie gry Leroy Fer pokonał Jelle’a ten Rouwelaara i trzy punkty pojechały do Rotterdamu.
Na innych stadionach obyło się bez niespodzianek. Pierwszą wygraną w sezonie zanotowało RKC Waalwijk, które rozgromiło Rodę Kerkrade 4:1. NEC Nijmegen (tym razem bez Arkadiusza Radomskiego) przegrało 0:2 z Heraclesem Almelo. Groningen pokonało Vitesse 1:0. „Duma Fryzji”, czyli SC Heerenveen, wywiozła trzy punkty z Rotterdamu pokonując Spartę 2:0, a wicelider z Enschede, Twente, pokonało VVV-Venlo 2:1.










