Ajax Amsterdam udanie zrewanżował się ekipie FC Twente za przegrany dwumecz o prawo gry w eliminacjach Champions League z końcówki poprzedniego sezonu. Podopieczni Marca van Bastena dzięki rozważnej i konsekwentnej grze pokonali w Enschede miejscowych 2:0.
W pierwszej odsłonie meczu z boiska wiało nudą. Oba zespoły poruszały się po boisku w żółwim tempie, gra była bardzo statyczna, a widzowie zgromadzeni na Grolsch Veste w zasadzie nie zobaczyli żadnej ciekawej akcji. W szeregach „Joden” widoczny był brak pauzującego za kartki Luisa Suareza. Mniej więcej po 30 minutach gra nieco się ożywiła. Dosyć niespodziewanie to goście objęli prowadzenie. Debiutujący w ekipie Marca van Bastena Javier Martina zagrał mocną płaską piłkę w kierunku Siema de Jonga, a ten sytuacyjnym strzałem pokonał golkipera FC Twente.

Była 40. minuta gry. Drugą odsłonę zawodów z dużo większym animuszem rozpoczęli piłkarze z Enschede. Na skrzydłach szaleli Eljero Elia i Austriak Marko Arnautović. Pierwszy z nich bliski był wyrównania w 60. minucie gry, kiedy to po solowym rajdzie z lewej strony boiska wpadł z piłką w pole karne, minął dwóch obrońców Ajaksu. Uderzył jednak minimalnie niecelnie. Wraz z upływem czasu popularni „Tukkers” jeszcze bardziej zepchnęli piłkarzy z Amsterdamu do defensywy. O wielkim szczęściu mógł mówić bramkarz amsterdamczyków Kenneth Vermeer, gdy w 77. minucie po piekielnie mocnym strzale Steina Huysegemsa z 13 metrów piłka zatrzymała się na poprzeczce. Golkiper Ajaksu wykazał się jednak sporym kunsztem w kolejnej akcji, kiedy to w sytuacji sam na sam powstrzymał szarżującego Cheika Tioté.
Na tym zakończyły się ofensywne popisy gospodarzy. Przyjezdni przetrzymali ten ciężki okres i w pierwszej minucie doliczonego czasu gry przesądzili losy rywalizacji. Piłkę z głębi pola otrzymał Rasmus Lingren, przebiegł z nią dobrych kilkanaście metrów i znajdując się już w polu karnym sprytną podcinką pokonał Sandera Boschkera.











