26. kolejka holenderskiej Eredivisie przyniosła nam zmianę na pozycji lidera ligowej tabeli. Na pierwsze miejsce wskoczyło FC Twente Enschede, które wykorzystało wpadkę PSV Eindhoven w Bredzie. Nie odpuszcza też Ajax Amsterdam, który zaciekle goni wymienioną wyżej dwójkę. A żeby dodać temu wszystkiemu pikanterii, już za tydzień Ajax zmierzy się z PSV.
Na początku cotygodniowej relacji z holenderskich boisk zajrzyjmy do Bredy, gdzie miała miejsce największa niespodzianka tej serii spotkań. Choć od początku nic nie wskazywało na to, aby PSV mogło nie wygrać tego meczu. Wszakże w 18. minucie Nordin Amrabat zagrał do Orlando Engelaara i było 1:0 dla „Boeren”. Jednak od tamtego momentu sytuacja zmieniła się diametralnie. NAC ruszyło do ataku, przez co podopieczni Roberta Maaskanta coraz częściej zagrażali bramce strzeżonej przez Andreasa Issaksona. Ofensywa przyniosła skutek w 35. minucie, kiedy to Donny Gorter pokonał szwedzkiego golkipera i wyrównał stan spotkania. W drugiej połowie goście z Eindhoven próbowali przywrócić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak próby graczy Freda Ruttena skutecznie blokował znakomicie spisujący się Jelle Ten Rouwelaar. Z kolei jedna z nielicznych akcji Bredy w drugiej połowie skończyła się kolejnym golem. W 72. minucie wygraną miejscowych przypieczętował Robbert Schilder i w ten sposób PSV poniosło dopiero pierwszą porażkę w tym sezonie.
Szansę na dogonienie czołówki wykorzystał Ajax, który mierzył się ze Spartą Rotterdam. Jednak kibicom „Ajacieden” sen z powiek spędzał brak Luisa Suareza w wyjściowej jedenastce. Jak się okazało, ich obawy były bez podstaw, bowiem koledzy Urugwajczyka szybko udowodnili, że i bez niego w składzie potrafią strzelać bramki. Już w 14. minucie Siem de Jong uderzył zza pola karnego i było 1:0 dla gości. Pięć minut później Urby Emanuelson trafił w słupek, a w 36. minucie po zabójczej kontrze wynik na 2:0 podwyższył Gregory van der Wiel. Po zdobyciu drugiego gola Ajax nieco zwolnił tempo gry i bardziej skupił się na kontrolowaniu sytuacji na boisku. Nieco uśpieni gracze Ajaksu obudzili się w drugiej połowie w 53. minucie, bowiem wtedy to Sparta miała najlepszą okazję na zdobycie kontaktowego gola. Podopieczni Martina Jola zdecydowali się ostatecznie pokazać, kto rządził dziś na arenie w Rotterdamie i w 61. minucie Dennis Rommedahl jako trzeci z zawodników amsterdamskiego klubu wpisał się na listę strzelców. Do końca wynik nie uległ już zmianie, a dzięki zwycięstwu Ajax traci do lidera już nie siedem, a sześć punktów.
Pod względem emocji najciekawiej w tej kolejce było w Kerkrade, gdzie Roda podejmowała Feyenoord Rotterdam. Co więcej, w meczu tym między słupkami „Górników” stanął polski bramkarz Przemysław Tytoń. Polak nie będzie miał jednak miłych wspomnień z tego dnia. Spotkanie obfitujące w wiele bramek rozpoczęło się od przewagi „Kameraden”, którzy podobnie jak Ajax, w 14. minucie wyszli na prowadzenie po bramce Sekou Cisse. Po tym trafieniu na długi czas gra się wyrównała, mimo że Roda grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Ruuda Vormera. Za porządne strzelanie obie ekipy wzięły się w drugiej połowie. W 60. minucie znowu z dobrej strony pokazał się Cisse, który wykorzystał asystę Leroya Fera i drugi raz wpisał się na listę strzelców. Podobnie jak w przypadku poprzednich spotkań Feyenoordu, po drugiej strzelonej bramce w szeregach drużyny Mario Beena nastąpiło rozluźnienie, które wykorzystała Roda, a dokładnie Jeanvion Yulu-Matondo. „Portowcy” ponownie ruszyli do ataku i znowu z jak najlepszej strony pokazał się Cisse. Tym razem obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej asystował przy trafieniu wracającego do składu Luigiego Bruinsa. W 82. minucie na placu gry pojawił się Roy Makaay, który potrzebował zaledwie kilku sekund, aby podwyższyć rezultat. Choć Holender nie należy do ulubieńców trenera Beena, to dobra forma powinna zaowocować powrotem do pierwszej jedenastki. Dobre nastroje w Feyenoordzie zmąciła końcówka, w której najpierw czerwoną kartką ukarany został Darley, a w 85. minucie drugiego gola dla Rody zdobył Boldiszar Bodor. Mimo to goście mogą być stuprocentowo zadowoleni z wygranej 4:2.










