Dobiegła końca rywalizacja w siódmej kolejce holenderskiej Eredivisie. W najciekawszym meczu Feyenoord Rotterdam przegrał 1:3 z PSV Eindhoven.
Feyenoord Rotterdam – PSV Eindhoven
Wszyscy na De Kuip z nadzieją oczekiwali na hit siódmej serii spotkań, w której spotkały się Feyenoord i PSV. Był to pojedynek lidera z wiceliderem tabeli i niezwykle trudno było wskazać faworyta. Jednak już pierwsze kilka minut klasyku pokazało, kto będzie górą w tym spotkaniu. W 11. minucie goście wyszli na prowadzenie po bramce Danny’ego Koevermansa, który dobił strzał Balazsa Dzudzszaka. PSV nadal nacierało, a niespełna dziesięć minut później było już 2:0. Niefrasobliwość defensywy „Kameraden” ponownie wykorzystał Koevermans. Feyenoord podrażniony stratą bramki ruszył do ataku. Zaledwie trzy minuty po bramce Belga zdobyli oni gola kontaktowego, którego autorem był wracający do pełni sprawności Andwele Slory. Kibice zgromadzeni na De Kuip mieli nadzieję, że od tego momentu to gospodarze będą stroną przeważającą. Niestety nie przetrwała ona długo. W 37. minucie Danko Lazović zagrał do Ottmana Bakkala, a ten po ograniu Andre Bahii pokonał Roba van Dijka. „Boeren” ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie, które utrzymali do końcowego gwizdka w pierwszej połowie.
W drugiej części spotkania szansę na podwyższenie rezultatu mieli głównie goście. Szczególnie groźne były stałe fragmenty gry w wykonaniu Węgra Dzsudzsaka, jednak wynik nie uległ zmianie. Dzięki wygranej PSV umocniło się na pozycji lidera Eredivisie.
VVV Venlo – Ajax Amsterdam
Znakomity beniaminek z Venlo tym razem podejmował Ajax Amsterdam i jak pokazały przedmeczowe zapowiedzi, była to bardzo ciężka przeprawa. „Joden” już od początku zaczęli mocnym uderzeniem, którym był gol Luisa Suareza w trzeciej minucie. Urugwajczyk wykorzystał doskonałe podanie Dario Cvitanicha i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Nadzieja miejscowych kibiców spoczęła na Keisuke Hondzie, jednak Japończyk w pojedynkę nie był w stanie uporać się z defensywą amsterdamczyków. Pomocnik miał wiele okazji i gdyby wykorzystał choć z jedną z nich, nastroje przed drugą połową byłyby zupełnie inne. W drugiej połowie do ataku znów ruszyli goście, którzy za sprawą Suareza podwyższyli prowadzenie. Gracz z Ameryki Południowej dał istny koncert strzelając trzy bramki w drugiej połowie. Pokonywał on golkipera gospodarzy kolejno w 68., 70. i 90. minucie, po raz kolejny udowadniając, że zasługuje on na miejsce w dużo lepszym klubie jak Ajax. SC Heerenveen – Twente Enschede
Fatalnie sezon zaczęło Heerenveen. Drużyna z Fryzji znajduje się w dolnych rejonach tabeli i nic nie wskazuje, aby mogło się to zmienić. Tym razem naprzeciw gospodarzy stanęła ekipa Twente, która podbudowana wygraną w Lidze Europejskiej nie miała ochoty zwolnić tempa. W 22. minucie wypożyczony Miroslav Stoch po asyście Blaise N’Kufo otworzył wynik spotkania. Fryzowie walczyli o wyrównanie, ale ich starania nie przynosiły żadnego rezultatu. Wykorzystali to skrzętnie gracze „Tukkers”, którzy za sprawą Stocha podwyższyli prowadzenie w 72. minucie. Jak się okazało, było to decydujące trafienie i trzy punkty pojechały do Enschede.










