W 22. kolejce ligi holenderskiej byliśmy świadkami kilku ciekawych spotkań. Nie obyło się bez bezpośrednich pojedynków ekip znajdujących się w czubie tabeli. Oprócz meczu Ajaksu Amsterdam z FC Twente Enschede, o którym mowa w innej naszej relacji, ciekawie zapowiadał się mecz Feyenoordu Rotterdam z AZ Alkmaar.
To właśnie od wizyty w Rotterdamie, gdzie na De Kuip Feyenoord podejmował AZ Alkmaar zaczynamy naszą relację. Podopieczni Dicka Advocaata od kilku kolejek szukają powiewu formy, która wywindowałaby AZ w okolice szczytu ligowej stawki. Jednak mało kto spodziewał się, że przypływ tej świeżości nastąpi w meczu z dobrze dysponowanym Feyenoordem.

Początek należał do gospodarzy, jednak nie potrafili oni udokumentować przewagi klarowną akcją podbramkową. Jednak od około 25. minuty do głosu coraz śmielej zaczęli dochodzić goście. Na efekt ich działań nie trzeba było długo czekać. Po rzucie rożnym piłkę w stronę siatki skierował Niklas Moisander, tam znajdował się Mounir el Hamdaoui, który wepchnął futbolówkę do bramki strzeżonej przez Roba van Dijka. Z pewnością nie tak przebieg meczu wyobrażali sobie kibice zgromadzeni w popularnej „wannie”, jak nazywany jest stadion Feyenoordu. Podrażnieni straconym golem „Portowcy” ruszyli do odrabiania strat. Skutkiem tych prób była sytuacja w 39. minucie, kiedy to Pontus Wernbloom przeciął podanie Jonathana de Guzmana. Szwed uczynił to na tyle niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. Sergio Romero był bez szans na obronę strzału, a na trybuna prócz radości ze zdobytego gola można było usłyszeć salwy śmiechu. Sytuacja zdekoncentrowała argentyńskiego golkipera na tyle, że w końcówce pierwszej połowy, sam mógł sprokurować sytuację bramkową dla „Kameraden”.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Przeważało AZ, a Feyenoord raz po raz także potrafił skonstruować groźną akcję. Jednym i drugim przez długi czas brakowało precyzji, przez co publiczność mogła tylko jęknąć z zawodu. Im bliżej końca, tym lepiej poczynali sobie gospodarze, wśród których wyróżniał się Jon Dahl Tomasson. Szczególnie jedna z sytuacji Duńczyka mogła uradować kibiców, bowiem wykorzystał on złe ustawienie Romero, oddając strzał z blisko dwudziestu metrów. Wystarczyło to jednak tylko na korner. W 76. minucie w polu karnym przeciwnika upadł Diego Biseswar. Zawodnicy Feyenoordu domagali się podyktowania „jedenastki”, ale Eric Bramhaar był niewzruszony na ich uwagami. W 87. minucie De Kuip przeżyło szok. Kolejny rzut rożny dla AZ i kolejna sytuacja, tym razem Hector Moreno wepchnął piłkę do siatki. Mistrz z Alkmaar odniósł ważne zwycięstwo na trudnym terenie, które na pewno zaowocuje w przyszłych pojedynkach. Feyenoordowi pozostał żal po niewykorzystanych okazjach i po błędach w kryciu, które widać było na przykładzie straconych bramek.












