W spotkaniach dziewiątej kolejki holenderskiej Eredivisie ujrzeliśmy 20 bramek, co daje nam średnią ponad dwóch goli na mecz. Jak to zwykle bywa w lidze holenderskiej, nie zabrakło niespodzianek, którymi z pewnością są remisy Ajaksu i PSV.
Najciekawszym pojedynkiem dziewiątej serii spotkań była niewątpliwie konfrontacja pomiędzy Utrechtem a PSV Eindhoven. Lider ze stadionu Philipsa przyjechał na Nieuw Galgenwaard, aby zapisać na swoje konto kolejne trzy punkty. Jednak Utrecht od początku wysoko postawił poprzeczkę rywalowi. Gospodarze mocno się skoncentrowali i szczelnie bronili dostępu do swojej bramki. Z czasem podobną postawę przyjęli „Boeren”, w efekcie czego na boisku brakowało bramek. Trener Fred Rutten dokonał zmian w składzie PSV, ale nie wprowadziło to absolutnie nic do przebiegu spotkania, w którym nie brakowało walki. Na swej skórze odczuł to Balazs Dzszudzsak, który został ukarany czerwoną kartką. W Utrechcie zabrakło goli, a remis kosztował ekipę z Eindhoven utratę fotelu lidera tabeli.
Feyenoord Rotterdam na swoim stadionie podejmował RKC Waalwijk, które w ubiegłej kolejce zdobyło swoje pierwsze punkty w sezonie. Kibice beniaminka z pewnością liczyli, że fakt ten doda ich pupilom wiary w siebie i że na De Kuip też powalczą o zdobycz punktową. Rzeczywistość okazała się inna. Już od samego początku „Portowcy” byli stroną przeważającą, lecz brakowało im zimnej krwi pod bramką rywala. Niemoc Feyenoordu przełamał w 28. minucie Andwele Slory i nadzieje RKC na dobry rezultat prysły niczym bańka mydlana. Po zdobytej bramce „Kameraden” kontrolowali sytuację i choć mieli wiele okazji na podwyższenie wyniku, uczynili to dopiero w drugiej połowie. W 73. minucie trafienie samobójcze zanotował Tony Varela, choć początkowo gola na 2:0 przypisywano Tomassonowi. Gości z Waalwijk dobił w 90. minucie Georginio Wijnaldum, który na raty pokonał Jurgena Weversa.
Skazywana na pożarcie Roda spotkała się z Ajaksem, który przy dobrym układzie gier mógł objąć pozycję lidera Eredivisie. Goście z Amsterdamu od razu ruszyli do ataków na bramkę strzeżoną przez Brama Castro, ale szczęście było po stronie „Górników”. Tylko do 23. minuty, bowiem wtedy Davy de Fauw zagrał ręką w swoim polu karnym i arbiter bez zastanowienia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł kapitan Ajaksu, Luis Suarez, i pewnie egzekwował rzut karny. Radość „Ajacieden” nie trwała długo. Zaledwie minutę później do wyrównania doprowadził Arnaud Satchuin Djouma, który wykorzystał bardzo dobre podanie Anouara Hadouira. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, a kibice Rody z pewnością nie ukrywali zadowolenia. Jeszcze większe było ono w 54. minucie, gdy gospodarze wyszli nieoczekiwanie na prowadzenie. Błąd defensywy amsterdamczyków wykorzystał Boldiszar Bodor i było 2:1. Stracona bramka podziałała na Ajax niczym płachta na byka i podopieczni Martina Jola ruszyli do odrabiania strat. Niespełna kwadrans później był już remis, po tym jak rzut wolny na bramkę zamienił Suarez. Było to już dwunaste trafienie Urugwajczyka w tym sezonie ligowym, a zapowiadało się na kolejne, gdyż „Joden” nie odpuszczali rywalowi. Do końca wynik nie uległ już zmianie i Ajax wracał do domu w niezbyt pozytywnych nastrojach.










