Zwycięstwo Rody Kerkrade nad PSV Eindhoven, powrót na pozycję lidera FC Groningen i kolejna porażka Volendam. Oto jak w skrócie można opisać to, co działo się w sobotnich spotkaniach 7. kolejki Eredivisie.
Co prawda Groningen może fotel lidera stracić już dziś, jeśli NAC Breda pokona Utrecht, ale sam fakt, że podopieczni Rona Jansa wygrali kolejny mecz daje jasno do zrozumienia, że w tym sezonie śmiało mogą walczyć o tytuł mistrza Holandii. Tym razem koncert w Groningen rozpoczął Petter Andersson, który najpierw w 4., a następnie w 20. minucie pokonał bramkarza Sparty Rotterdam, Haralda Waapenara. Już po tych dwóch trafieniach można było rzec, że to spotkanie dla graczy ze stadionu Euroborg jest wygrane. Kwadrans później trzecie trafienie dołożył niezawodny Marcus Berg i po iście szwedzkim hat-tricku było 3:0.

Mimo że siódma seria spotkań holenderskiej Eredivisie kończy się w niedzielę, to już dziś można uznać za jej największą sensację porażkę PSV Eindhoven na własnym terenie ze słabo spisującą się w tym sezonie Rodą Kerkrade. Samo spotkanie lepiej rozpoczęli podopieczni Huuba Stevensa, którzy zgodnie z oczekiwaniami ruszyli do zdecydowanego ataku, ale dobrze dysponowana dziś Roda nie dała wbić sobie gola. Co więcej, sami potrafili odpowiedzieć na ataki mistrza Holandii trafieniem Anouara Hadouira w 20. minucie gry i po pierwszej połowie Roda niespodziewanie prowadziła na Philips Stadium. W drugiej części obraz gry zanadto się nie zmienił, a dziesięć minut po wznowieniu gry wynik na 2:0 podwyższył Andres Oper, który strzałem głową pokonał Andreasa Isakssona. Gdy wydawało się, że sensacja jest już niemal pewna, do odrabiania ruszyli gospodarze, a pięć minut po trafieniu Opera, gola strzelił Balazs Dzsudzsak. Na niewiele się to jednak zdało, bowiem Roda broniła wyniku, a chwilę później czwartą bramkę w tym pojedynku zdobył rodak Dzsudsaka, Boldizsar Bodor i Roda prowadziła 3:1. Już wtedy żurnaliści mogli pisać w swoich artykułach o sensacji w Eindhoven, która mimo trafienia Danko Lazovicia w 79. minucie stała się faktem. Dla słabo spisującej się w tym sezonie Rody wygrana jest bardzo ważna, bo piłkarze Raymonda Attevelda znajdowali się tuż nad strefą spadkową ligi, natomiast PSV powiększa swoją stratę do rywali, oddalając się od szczytu ligowej tabeli.
W pozostałych dwóch spotkaniach rozegranych wczoraj obyło się już bez sensacji. AZ Alkmaar spodziewanie pokonało beniaminka z Volendam 3:0, po dwóch trafieniach Maartena Martensa i Mounira el Hamdaouiego. „Pomarańczowi” nie wygrali w tym sezonie jeszcze ani jednego spotkania, a co gorsza nie mają na swoim koncie także żadnego remisu, co powoduje, że po siedmiu kolejkach zamykają ligową tabelę z zerowym dorobkiem punktowym. Z kolei Willem II Tilburg po wygranej z Feyenoordem w poprzedniej kolejce zremisował z De Graafschap 1:1. Superfarmerzy rozpoczęli ten mecz od prowadzenia po trafieniu Jasona Oosta, jednak gospodarze z Tilburga wyrównali za sprawą będącego ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Franka Demouga.










