Dawno już SC Heerenveen nie doznało takiego upokorzenia. Podpieczni Tronda Sollieda przegrali na Arke Stadion z FC Twente aż 0:6, a w 79. minucie na boisku w zespole gości pojawił się Polak Paweł Wojciechowski. 6 bramek oglądali również kibice zgromadzeni na De Vijvenberg, a po serii słabszych występów przekonujące zwycięstwo odnieśli wreszcie gracze PSV.

Konfrontacja FC Twente z Heerenveen kreowana była na największe wydarzenie soboty w Eredivisie. Mecz okazał się być jednak widowiskiem jednostronnym, a Tukkers upokorzyli rywali z Fryzji. Wielkie zawody rozegrał doświadczony Blaise N’Kufo, który strzelił hat-tricka i zaliczył asysty przy trafieniach Kennetha Pereza i Marka Arnautovicia. Przyjezdni kończyli mecz w osłabieniu, po tym jak w doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę ujrzał pozyskany latem z PSV Fin Mika Vayrynen. Tukkers przerwali tym samym passę czterech meczów bez wygranej, a przetrzebiony kontuzjami zespół z Abe Lenstra, po dwóch niewyraźnych zwycięstwach z Utrechtem i ADO, zaliczył prawdziwy blamaż. Rozmiarów porażki nie zdołał w końcówce zmienić Wojciechowski, dla którego był to bieżącej jesieni drugi występ na boiskach holenderskiej ekstraklasy.
Cały mecz na ławce rezerwowych spędził Arkadiusz Radomski, a jego NEC wywalczyło cenny remis w Bredzie. Na uwagę zasługuje fakt, że Kevin Blom pokazał tego wieczoru aż osiem żółtych kartek, co jak na ligę holenderską jest osiągnięciem szczególnym. Aż sześć bramek padło na De Vijvenberg, gdzie De Graafschap podzieliło się punktami z rotterdamską Spartą. Dla obu ekip mecz ten miał duży ciężar gatunkowy, a gospodarze całą drugą połowę zmuszeni byli grać w „dziesiątkę” po czerwonej kartce dla Joosta Volmera. Podopieczni Henka van Stee prowadzili już 3:1, finalnie spotkanie zakończyło się jednak podziałem punktów, a Sparcie oczko już w doliczonym czasie gry uratował Ruud Knol. Po trzech porażkach (Marsylia, ADO, Ajax) wreszcie przełamał się mistrz z Eindhoven, nie pozostawiając żadnych złudzeń przeciętniakom z Almelo. Warto zaznaczyć, że wszystkie bramki padły jeszcze w pierwszej połowie.










