Enrico Buscema – włoski dziennikarz i komentator polityczny, na co dzień mieszkający w Polsce. O piłce mógłby opowiadać bez końca. Zgodził się porozmawiać na temat dzisiejszego meczu, sytuacji w Serie A oraz, jak sam przyznaje, chciał też zamienić słówko odnośnie do Polaków we włoskiej lidze.
– Ja jestem spokojny o dzisiejszy mecz. Od dawna na meczach we Włoszech jest nadzwyczaj spokojnie. Brak tutaj chuligaństwa, na mecze chodzą rodziny z dziećmi. Jestem również przekonany, że dzisiejsze zawody na boisku będą wyrównane, raczej bez większych fajerwerków. Być może będzie to mecz podobny do wczorajszego pomiędzy obecnymi mistrzami świata a tymi sprzed czterech lat, którym w tym roku nie wyszło – powiedział dziennikarz.
Jak przyjął Pan do wiadomości, że Włosi na mundial nie pojadą?
Co tu dużo mówić. Piłka nożna dla Włochów, wszystkich Włochów bez wyjątku, jest sprawą narodową. Niestety musieliśmy się pogodzić z takim biegiem wydarzeń, choć przyznam całkowicie szczerze, trudno mi to było zaakceptować. Przede wszystkim dlatego, że wcale tak nie musiało się zdarzyć.
To był wypadek przy pracy?
Prawda jest taka, że od jakiegoś czasu musimy się konfrontować ze zjawiskiem sprowadzania „asów” z zagranicy. Ostatnio czytałem w jakimś portalu sportowym, że o ponad 40% wzrósł ów trend (sprowadzanie zawodników z zagranicy), co powoduje, że nasza kadra narodowa ma dziurę w składzie, bo mniej inwestuje w drużynę narodową i nade wszystko w młodzież. A do młodzieży świat należy. Moje ukochane Torino miało wielu młodych piłkarzy, którzy odkąd skończyli 14 lat, byli brani pod uwagę drużyny. Natomiast na tę chwilę są redukowane inwestycje, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży. A to z kolei przekłada się na wyniki naszej kadry.
Juventus jest zachwycony tym, że ma Ronaldo, ale co to nam daje? Dodatkowo nasz poprzedni selekcjoner Giampiero Ventura miał mały zatarg z Balotellim, który jak doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, tak samo jak chociażby Maradona, Cantona czy też Cassano nie słuchał się, łamał zasady. Powinno to być akceptowane, powinna tu być jakaś mała elastyczność. Nie ukrywajmy, Mario jest bardzo charakternym nie tylko zawodnikiem, ale też człowiekiem. Fakt, że Ventura nie dawał w ogóle szans Balotellemu, był przez Włochów odbierany jako błąd. Jestem przekonany, że gdyby zagrał ze Szwecją, w trakcie tego meczu 0:0, kiedy to jeden z graczy dziwił się „o co mu chodzi, on chce wygrać czy zremisować?”, to gralibyśmy na mundialu, a przynajmniej szansa awansu byłaby o wiele większa.
Co Pan sądzi o nowym selekcjonerze?
Mancini to znakomita opcja. Fakt, że wolałbym i myślę, że inni Włosi również woleliby mieć Ancelottiego w kadrze. Jednak myślę, że jest to znacznie bardziej odpowiednia osoba na tym stanowisku od poprzednika. Jestem w pełni przekonany, że Mancini da radę. Pociągnie tę kadrę na Euro. Myślę, że preferuje on bardziej stonowany styl gry. Wczoraj widzieliśmy mecz obecnych mistrzów świata z tymi sprzed czterech lat, którym nie wyszło. Myślę, że to będzie taki sam mecz, a przynajmniej podobny. Może nie będzie to taki „friendly match”, ale taki typowy po wielkim turnieju, po dłuższej przerwie.











