306 meczów Fortuna 1. Ligi już rozegranych, niewiadoma pozostaje już tylko jedna. Bezpośrednio do ekstraklasy awans zapewniły sobie zespoły Radomiaka Radom oraz Bruk-Bet Termaliki Nieciecza, a ze spadkiem do 2. ligi pogodzić się musiał bełchatowski GKS. I choć walka o ostatnie wolne miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej dopiero się zacznie, to już czas na podsumowanie tego, co działo się w trakcie fazy zasadniczej.
Kończący się sezon Fortuna 1. Ligi miał być i faktycznie był wyjątkowy. Masa zespołów do końca walczących o awans, zadyszka na wiosnę dwóch hegemonów rundy jesiennej, seria niecodziennych wydarzeń. Czym jednak pod kątem liczbowym sezon 2020/2021 Fortuna 1. Ligi zapisał się na kartach historii?
Roman Gergel przewodnikiem do ekstraklasy
Bruk-Bet Termalica Nieciecza ostatecznie zapewniła sobie bezpośredni awans do ekstraklasy mimo człapiącego tempa w rundzie wiosennej. I kto wie, czy zespół Mariusza Lewandowskiego nie musiałby teraz pomału szykować się do pierwszego spotkania barażowego, gdyby nie wkład Romana Gergela. Słowak na przestrzeni sezonu zgromadził aż 19 trafień i znacznie za swoimi plecami zostawił bramkową grupę pościgową.
Wynik tym bardziej imponujący, że na zapleczu ekstraklasy od sezonu 2014/2015 tylu bramek nie zdobył nikt (wówczas 21 goli strzelił Grzegorz Goncerz z GKS-u Katowice). Średnio co trzecia bramka Termaliki to gol Gergela. Drugi w klasyfikacji najlepszych strzelców – Karol Angielski – miał tych trafień 13, o sześć mniej od Słowaka.

Barierę 10 bramek w Fortuna 1. Lidze przebiło łącznie ośmiu zawodników: pięciu Polaków (Angielski, Rumin, Zapolnik, Letniowski, Rosołek), dwóch Hiszpanów (Pirulo, Dominguez) i Słowak Gergel. Tu z kolei widać znaczną zmianę względem zeszłego sezonu, w którym aż 16 piłkarzy strzeliło co najmniej 10 goli na zapleczu PKO Ekstraklasy.
Wynika to jednak także z generalnego regresu pod względem strzelonych bramek w 1. lidze. W 306 spotkaniach sezonu zasadniczego 2020/2021 padło 713 bramek, podczas gdy na tym samym etapie kampanii 2019/2020 kibice byli świadkami aż 810 goli. Najbardziej do wzrostu owych liczb w obecnym sezonie przyczynił się Łódzki Klub Sportowy, którego piłkarze do tej pory 59-krotnie trafiali do bramek rywali. Najbardziej ubogo było z kolei w Bełchatowie – GKS zaliczył raptem 24 trafienia.
Bełchatowski marazm
24 gole w 34 spotkaniach – szału zdecydowanie nie ma. Przy takiej skuteczności szanse na utrzymanie dla GKS-u Bełchatów były marne. A dodając do tego liczbę straconych goli, fakt spadku bełchatowian dziwić absolutnie nie może. 51 bramek w plecy – najwięcej w lidze, zaledwie 23 punkty w dorobku (GKS zaczynał sezon z -2 pkt), więc stać musiało się nieuniknione. GKS Bełchatów przyszły sezon zacznie w 2. lidze.
Choć nie trzeba się daleko cofać, aby znaleźć pierwszoligowe przykłady zespołów, które grały w fazie zasadniczej jeszcze mniej szczelnie od bełchatowian. W sezonie 2019/2020 na przestrzeni 34 spotkań Chojniczanka Chojnice dała sobie wbić aż 67 goli. Bądź co bądź wynik imponujący. Statystyka średnio dwóch goli traconych na mecz musi robić wrażenie. Choć niestety niespecjalnie pozytywne.













