Ellis Simms to zawodnik, wokół którego w polskich mediach jest aktualnie głośno. Coraz bliżej jest jego polskie obywatelstwo, a co za tym idzie – jest on na oku kibiców. Po awansie do Premier League mało było go w akcji, lecz dziś w 78. minucie wszedł z ławki i trzy minuty wystarczyły, aby wpisał się na listę strzelców.
Zwycięstwo po 25 latach
Coventry City ostatni sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii zaliczyło w rozgrywkach 2000/2001. Od tego czasu zdążyło spaść aż do EFL League Two, z której wyszło dopiero w sezonie 2019/2020. Po świetnej ubiegłorocznej kampanii drużyna Franka Lamparda awansowała z dorobkiem 95 punktów. Ellis Simms rozegrał wtedy 43 spotkania i zdobył 13 bramek. W obecnych rozgrywkach zespół zaliczył trudny początek, gdyż przegrał pierwsze cztery spotkania, a jego bilans bramkowy wynosił 0:10. Tuż przed przerwą reprezentacyjną udało się jednak zdobyć trzy punkty w starciu z Nottingham. Do dzisiejszego meczu podchodził zatem z optymizmem i jak się okazało, nie na darmo. Już w 6. minucie Jack Rudoni wyprowadził „Błękitnych” na prowadzenie. Do przerwy rezultat się nie zmienił mimo sporego nacisku Newcastle. Druga połowa to była prawdziwa strzelanina. W 48. minucie Sidiki Cherif podwyższył wynik na 2:0, lecz chwilę potem Sven Botman popisał się fenomenalnym uderzeniem.
W tym momencie do gry wkracza nasz napastnik, który miał za zadanie utrzymać prowadzenie oraz spróbować coś trafić. Wystarczyły mu zaledwie trzy minuty i dobrze odnalazł się w polu karnym, gdzie strzałem w prawy dolny róg pokonał Lukáša Hornička.
Rezultat spotkania był już w zasadzie przesądzony, Coventry pewnie prowadziło na swoim terenie i „Sroki” nie dysponowały siłą do powrotu. Fakt ten wykorzystali po raz kolejny gospodarze, dobijając rywala bramką na 4:1, którą zdobył 18-letni Stephen Mfuni.
Kibice w ten poniedziałkowy wieczór mają powody do szczęścia, gdyż jest to pierwsza domowa wygrana w Premier League od 25 lat i plasuje ona zespół na 14. miejscu w tabeli. Następne spotkanie będzie jednak trudne, ponieważ wybiera się na . „Koguty” po remisie z Manchesterem United będą chciały nareszcie zwyciężyć w lidze.












