Sobotnie spotkanie z Irlandią Północną pokazało, że nasza reprezentacja jest daleka od formy, która zezwalałaby na skuteczną walkę o afrykański Mundial. Jednak mimo wszystko kadra prowadzona przez Leo Beenhakkera ma jeszcze szanse, by po raz trzeci z rzędu wziąć udział w tej najważniejszej imprezie piłkarskiej na świecie.
Gdy rozbrzmiał ostatni gwizdek hiszpańskiego arbitra, mało kto spodziewał się, że te eliminacje nie są jeszcze zakończone dla Polaków. Przy szczęśliwym remisie Słowaków z Czechami nasza drużyna narodowa nadal ma możliwość uzyskania przepustek na czempionat w RPA. Dlatego jutrzejsze spotkanie ze Słowenią będzie rozstrzygające.

Wydaje się, że zmiany w składzie nastąpią, lecz nie na pozycji golkipera. Najprawdopodobniej bronić będzie Artur Boruc. Mimo niezachowania czystego konta, nie można negatywnie ocenić jego sobotniego występu. Bramkarz Celticu nie miał za wiele pracy, choć już w środę powinien mieć większe szanse do wykazania swoich nieprzeciętnych umiejętności.
Pierwsze zmiany najprawdopodobniej nastąpią w linii obrony. Jacek Krzynówek poniósł sporą winę za utratę przez Polaków gola. Jutro powinien go zastąpić Seweryn Gancarczyk, który w Lechu notuje dobre występy. Choć ustępuje zawodnikowi Hannoveru 96 doświadczeniem, jest zdecydowanie szybszym zawodnikiem. Jeśli na prawej flance Słowenii wystąpi znany z polskich bois, Andraż Kirm, niezbędny będzie obrońca o umiejętnościach Seweryna.
Drugą linię też powinniśmy zobaczyć inaczej zestawioną. W sytuacji, gdy musimy atakować, wystawienie dwóch defensywnych pomocników nie będzie dobrym rozwiązaniem. Dlatego możemy spodziewać się, że Ludowica Obraniaka, Ebiego Smolarka i Kubę Błaszczykowskiego zobaczymy od pierwszej minuty spotkania. Roger, mimo przeprowadzki do Grecji, nadal nie jest tym zawodnikiem, którego pamiętamy z poprzednich lat. W obecnej formie nie jest wstanie wziąć na siebie ciężaru rozgrywania piłki w środku pola.

Bardzo możliwe, że środową konfrontacje rozpoczniemy z dwoma napastnikami. Partnerem Pawła Brożka powinien być Robert Lewandowski, który małymi krokami wraca do swojej formy sprzed roku. Miejmy nadzieje, że młody zawodnik „Kolejorza” będzie wstanie udźwignąć dużą odpowiedzialność, jaką niesie spotkanie ze Słowenią.
Nasi rywale są również nastawieni na zwycięstwo i walkę, co zapowiada nam niesamowite emocje. Polska reprezentacja już nie może liczyć na remisy pozostałych drużyn w grupie. Jeśli jutrzejszego spotkania kadrowicze nie wygrają, żegnamy się z marzeniami o zaistnieniu w afrykańskim turnieju. Dlatego nie mamy nic do stracenia.











