Końca dobiegło sześć pierwszych meczów ostatniej kolejki eliminacji Euro 2012. Najbardziej cieszyć się z tego mogą reprezentanci Turcji. Ci, dzięki zwycięstwu nad Azerbejdżanem, wrócili z bardzo dalekiej podróży.
Niemcy – Belgia
Pewni awansu Niemcy nawet nie myśleli o prezencie dla reprezentacji Belgii, która nadal miała szanse na występ w Euro. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando gospodarzy, a Belgowie niczym dzieci we mgle biegali bez celu za piłką. Po półgodzinie gry bramek nie było, ale przewaga Niemców była ogromna. Podopieczni Joachima Loewa w 30. minucie wyszli na zasłużone prowadzenie, a 180 sekund położyli rywali na deski. Pierwszego gola zdobył Özil, a drugie trafienie było dziełem Schürrlego.

Dramat Belgów dopełnił się dwie minuty po zmianie stron, kiedy to trzecią bramkę dla Niemców zdobył Mario Gomez. Załamani goście stracili po tym wszelkie nadzieje na korzystny rezultat. Tuż przed końcowym gwizdkiem Fellaini zdobył jeszcze honorowego gola dla Belgów, na pożegnanie z Euro 2012.
Turcja – Azerbejdżan
Turcy od pierwszych minut rzucili się do ataku, jednak nie potrafili przebić się przez mur stworzony przed defensorów Azerbejdżanu. Goście w zasadzie nie istnieli, a bramkarz gospodarzy mógł rozłożyć sobie leżak i wypoczywać. Po dwóch kwadransach Turcja miała 76% posiadania piłki przy 24% przyjezdnych. Zabawa w Barcelonę Turkom szła bardzo dobrze, ale brakowało im najważniejszego, czyli bramek. Azerowie natomiast nie mieli zamiaru odpuścić i robili wszystko, aby nie wpuścić gospodarzy w swoje pole karne.
Po 60 minutach katorgi Turcy zdołali znaleźć drogę do bramki gości. Szczęśliwcem, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, był Burak Yılmaz. Gospodarze próbowali iść za ciosem. Okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Turan. Gracze Hiddinka przeważali, aczkolwiek Azerowie mieli szansę na pozbawienie ich zwycięstwa, kiedy w 83. minucie Sinan sparował strzał Subasicia. Końcówka okazała się bardzo nerwową, przeważali w niej goście. Jednak zmasowana obrona gospodarzy pozwoliła im dowieźć korzystny wynik do końca.
Chorwacja – Łotwa
Chorwaci byli murowanym faworytem spotkania z Łotyszami i od samego początku okupywali pole karne rywali, ale nic im to nie dało. Defensywa reprezentacji znad Bałtyku była znakomicie zorganizowana i udanie zatrzymywała ataki walczących o awans gospodarzy. Do tego Łotwa co jakiś czas popisywała się groźnymi kontrami, w których duży udział miał Artiom Rudniew. Piłkarz Lecha najlepszą okazję miał tuż przed przerwą, kiedy to na czternastym metrze stanął twarzą w twarz z golkiperem gospodarzy. Gwieździe ekstraklasy zabrakło jednak precyzji i fani Chorwacji odetchnęli z ulgą.










