Piątek, sobota i niedziela będą stały pod znakiem 12. kolejki polskiej Ekstraklasy. Każdego dnia będziemy świadkami przynajmniej jednego spotkania, który zasługuje na miano hitu kolejki. Taki stan rzeczy świadczy o tym, że poziom naszej ligi się wyrównał, ale także o tym, że Ekstraklasa jest coraz ciekawsza.
Derby Krakowa

Już po raz 89 dwa najbardziej utytułowane krakowskie kluby zmierzą się ze sobą w meczu o punkty. Bilans dotychczasowych spotkań minimalnie przemawia za ekipą „Białej Gwiazdy”, która zwyciężyła w 33 pojedynkach, 32 razy uznając wyższość rywali. Pozostałe 23 starcia kończyły się remisem. To Wisła wydaje się faworytem tego spotkania, ponieważ jest obecnie wyżej w tabeli, a Cracovia spisuje się dramatycznie słabo. Jednak w meczach tego typu nigdy nie można sugerować się historią, bo bardzo często teoretycznie słabsze ekipy potrafiły wyzwolić z siebie taką wolę walki, że wystarczało to do pokonania silniejszego rywala. Wystarczy przypomnieć ostatnie spotkanie, po którym Wisła straciła przewagę nad Lechem Poznań. Tamten mecz zakończył się remisem 1:1, a „Pasy” zdobyły bramkę w 90. minucie, po samobójczym trafieniu Mariusza Jopa.
Nie wiadomo, jak zespół poukłada trener Jurij Szatałow, który zastąpił niedawno Rafała Ulatowskiego. Wiemy, że nie będzie mógł skorzystać z Mateusza Klicha, Mariusza Sachy, Łukasza Mierzejewskiego i Radosława Matusiaka. Problemów nie uniknął również trener Wisły, Robert Maaskant. Z powodu urazów w meczu z Cracovią nie wystąpią Rafał Boguski, Mateusz Kowalski, Wojciech Łobodziński i Cleber, a pod znakiem zapytania stoi występ Patryka Małeckiego.

Obie ekipy liczą na punkty, gdyż przedsezonowe założenia przewidywały znacznie lepszy wynik niż obecny. Wisła zajmuje ósme miejsce w tabeli, natomiast Cracovia zamyka stawkę i ma na swoim koncie zaledwie cztery punkty. A więc możemy dojść do wniosku, że silniejsza teoretycznie Wisła powinna wygrać to spotkanie, a Cracovia musi zwyciężyć. Pewne jest jedno: emocji w tym spotkaniu nie zabraknie.












