Za nami 15. kolejka ekstraklasy. Co zwróciło szczególną uwagę w czasie jej trwania? Zapraszamy do lektury!
1) Konrad „The Spider” Forenc

Golkiper Zagłębia Lubin pozazdrościł słynnemu Andersonowi Silvie jego „fatality” z kopniaka i postanowił przetestować swoje na Łukaszu Burlidze. Ostatecznie golkiper lubinian znokautował się sam albo bardziej został zdyskwalifikowany przez sędziującego pojedynek na zasadach MMA Pawła Raczkowskiego. Mówiąc nieco bardziej serio, wejście Konrada Forenca było wybitnie głupie i nieodpowiedzialne. Kiedyś mówiło się, że za wślizg na ziemi powinna być żółta, na wysokości kostki czerwona, a na wysokości kolan pięć lat więzienia. Wślizg wykonany przez bramkarza był na wysokości kolana. Gdyby trafił idealnie, nikomu nie byłoby do śmiechu. Najpewniej zakończyłby Burlidze karierę. Największą karą był jednak sam rezultat, Wisła dzięki zwycięstwu ugruntowała pozycję w czołowej ósemce. A to jak na razie cel minimum.
2) Raz się wygrywa, raz się przegrywa
Po niesamowitej serii bez choćby jednej porażki Cracovia uległa rewelacji tych rozgrywek, liderowi z Gliwic. Od tej pory „Pasy” stały się normalnym zespołem, czyli takim, który da się pokonać. Ostatnie spotkania pokazują, że podopieczni Jacka Zielińskiego grają bardzo nieregularnie. Od początku września „Craxa” gra w kratkę – na zmianę wygrywa i przegrywa. Tym samym osiem ostatnich meczów ligowych to cztery zwycięstwa i cztery porażki. Nadchodzące kolejki zweryfikują jednak formę klubu z Krakowa, czekają go bowiem trudne pojedynki z Lechią, Wisłą, Podbeskidziem i Piastem.
3) Another brick in the wall
O tym, co Robert Podoliński zrobił z Podbeskidzia, ktoś napisze kiedyś dobrą książkę. Plątającą się w dole tabeli drużynę zamienił w niesamowity monolit, świetnie się broniący, do tego bardzo skuteczny. Termalica oddała 24 (!) strzały na bramkę świetnego Emiliusa Zubasa, żaden jednak nie znalazł drogi do pokonania Litwina. Podbeskidzie rozpoczęło marsz w górę tabeli. Dogoniło już peleton, teraz pora na atak na czołową ósemkę. Tabela od początku października daje bielszczanom piąte miejsce. Na takie z pewnością trener Podoliński by się nie obraził.
4) Stępiński na fali

Ostatnio w ekstraklasie modny stał się Mariusz Stępiński. Jeszcze niedawno młody napastnik Ruchu wyjeżdżał wraz z kolegami z reprezentacji do lat 21 do Białegostoku na mecz z Rumunią, a dziś, po strzeleniu dwóch bramek z Lechem i jednej ze Śląskiem, może pakować walizki, bo już w piątek będzie miał okazję wystąpić z seniorską kadrą. Powołanie zadziałało na 20-latka bardzo pozytywnie, bo ten po raz kolejny trafił do siatki rywala. Gdyby nie fenomenalny Nikolić, Stępiński walczyłby w tym momencie o koronę króla strzelców – z ośmioma golami na koncie jest on bowiem wiceliderem tej klasyfikacji.











