W dwóch spośród czterech zaplanowanych na ostatni dzień lutego meczach piłkarze za wiele dobrego nie pokazali. Dotyczy to zwłaszcza derbów Śląska, po których chyba każdy spodziewał się zdecydowanie więcej. W dotychczas rozegranych sobotnich spotkaniach padły zaledwie dwa gole.
Starciem kolejki określano prestiżowe derby Śląska. W Chorzowie po raz kolejny naprzeciw siebie stanęły jedenastki Ruchu i Górnika Zabrze. Za faworyta konfrontacji należało uznać raczej ekipę gospodarzy, głównie ze względu na wyższe miejsce w Ekstraklasie. Górnik przystępował do tej potyczki z pozycji ostatniego w tabeli. W pierwszej połowie sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Zawodnicy obu zespołów zdecydowanie nie zachwycali. Widać po nich było, że są nieco pogrążeni we śnie zimowym. Do przerwy utrzymał się rezultat bezbramkowy.

Druga połowa rozpoczęła się wymarzenie dla gości. Zaledwie 120 sekund po wznowieniu gry podopieczni Henryka Kasperczaka zdobyli upragnionego gola, a jego autorem okazał się Adam Banaś. Ogromna radość zapanowała w ekipie z Zabrza. Chorzowianie starali się odrobić straty, ale nie mogli przełamać defensywy przyjezdnych. Starali się, ale jakoś nie mogli. Nie pomogła im nawet czerwona kartka dla Grzegorza Bonina. Ostatecznie to Górnik pokonał swojego rywala i zwycięsko wszedł w 2009 rok. Kibice z Zabrza na pewno mają nadzieję na poprawę gry swoich podopiecznych, bo wielokrotnemu mistrzowi kraju spaść z Ekstraklasy po prostu nie wypada.
Szersza relacja z meczu tutaj
Starcie Cracovii z Piastem miało być meczem o być albo nie być dla którejś z drużyn. Wygrana otwierała drogę do zapewnienia sobie w miarę bezpiecznej przewagi nad strefą spadkową. Wydawało się, że oba teamy będą szczególnie umotywowane do dobrej gry. Jednak wielkie nadzieje nie doczekały się realizacji. Od samego początku obie uczestniczące w tym meczu ekipy nie prezentowały nic wielkiego. Brakowało ciekawych akcji i sytuacji podbramkowych. Do przerwy na tablicy świetlnej widniał rezultat 0:0.
Wydawało się, że między połowami trenerzy jakoś nakłonią swoich podopiecznych do lepszej gry. Kibice zgromadzeni na stadionie nadal mogli czuć się niezadowoleni. Piłkarze prezentowali się z nie najlepszej strony. Widać było wyraźnie, że w tym meczu uczestniczą dwa zespoły broniące się przed spadkiem. Z czasem lekką przewagę osiągnęła Cracovia. W 73′ do gospodarzy uśmiechnęło się szczęścia. Zdobyli gola, którego autorem okazał się ich nowy nabytek, Bartosz Ślusarski. Piast do wyrównania doprowadzić nie zdołał, dzięki czemu „Pasy” wydostały się ze strefy spadkowej, spychając tam właśnie gliwiczan.











