Egy Maulana Vikri – w oczekiwaniu na debiut


Kiedy dostanie prawdziwą okazję do pokazania się w Lechii Gdańsk?

9 grudnia 2018 Egy Maulana Vikri – w oczekiwaniu na debiut
Piotr Matusewicz / PressFocus

Egy Maulana Vikri został pozyskany przez Lechię Gdańsk na początku 2018 roku. Po ukończeniu osiemnastego roku życia (7 lipca) mógł oficjalnie pojawić się w drużynie ekstraklasy. Jak na razie nadzieja indonezyjskiej piłki gra tylko w czwartoligowych rezerwach, gdzie prezentuje się dobrze. Kiedy Piotr Stokowiec da mu prawdziwą szansę?


Udostępnij na Udostępnij na

Egy Maulana Vikri w barwach Lechii II Gdańsk rozegrał dziewięć spotkań, w których zdobył osiem bramek. Ma już za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Indonezji, a swoją ojczyznę reprezentuje od drużyny U-13. Głośno było o jego transferze do Polski, o czym mogliśmy się przekonać dzięki social media lechistów, które były wręcz bombardowane przez krajanów przyszłej gwiazdy piłki. Za młodym piłkarzem do ekipy z Trójmiasta przyszedł także nowy inwestor. A jak do tej pory przebiegała kariera 18-latka? I kiedy może dostać realną szansę na pokazanie się kibicom na ekstraklasowych boiskach?

Tulon otworzył drogę na Europę

Egy Maulana Vikri całą juniorską karierę spędził w klubach z ojczyzny. Grał jako napastnik lub ofensywny pomocnik. Mało kto z Europy śledzi poczynania młodzieżowych lig Indonezji, ale młody przyszły zawodnik Lechii pokazywał się światu na turniejach międzynarodowych. Podczas Gothia Cup 2016 w Szwecji zdobył 28 bramek. Jego ASIOP Apacinti wygrał turniej, a Egy otrzymał tytuł najlepszego piłkarza.

Jednak to był dopiero początek. Tak naprawdę w notesach skautów Egy Maulana Vikri zapisał się podczas popularnego turnieju w Tulonie w 2017 roku. Reprezentacja Indonezji do lat 19 nie osiągnęła na nim sukcesu. Trafiła do niełatwej grupy ze Szkocją, Brazylią i Czechami (drużyny z Europy później zagrały o 3. miejsce). Same porażki, ale za to jeden piłkarz wyjątkowo się wyróżniał. Był to Egy, który dostał nagrodę odkrycia turnieju.

Młody Indonezyjczyk w 2017 roku został umieszczony na liście 60 najbardziej utalentowanych piłkarzy na świecie przez dziennik „The Guardian”. Od tego czasu pojawiło się większe zainteresowanie Egym. Ostatecznie wylądował w Gdańsku, gdzie podpisał umowę z Lechią.

Nauka poważnej piłki w rezerwach

Bardzo spokojnie podchodzimy do sprawy. Kiedy schodziliśmy z obciążeń, to Egy poleciał na dwa mecze do Indonezji. Nie uczestniczył u nas w procesie treningowym, dochodzi do siebie. To młody zawodnik, który musi odnaleźć się w nowym środowisku. Pamiętajmy, że on jeszcze nie grał w seniorach. Będziemy go wprowadzać przez grę w drugiej drużynie. Nie określę ram czasowych, jak długo to będzie trwało.Piotr Stokowiec, Dziennikbaltycki.pl

Poza trzema meczami dla reprezentacji Indonezji 18-latek nie ma dużego doświadczenia w piłce seniorskiej. Mówiono także o konieczności nabrania większej masy przez Egy’ego. Od początku swojej przygody z Lechią jeszcze nie pojawił się na boiskach ekstraklasy. Gra tylko w czwartoligowych rezerwach. Patrząc na statystyki, wygląda to obiecująco, bo w dziewięciu meczach zdobył osiem bramek. Ale czy rzeczywiście jest tak dobrze?

Na to pytanie odpowiedział dla nas Tomasz Hatta, redaktor naczelny SofaGol.pl i prywatnie kibic Lechii Gdańsk: – Egy w barwach IV-ligowych rezerw z reguły pokazuje, że poziomem przerasta rywali i momentami z wielkim spokojem poczyna sobie na boisku. Dowodem na to jest bardzo dobry dorobek mimo zaledwie dziewięciu występów. Cały czas do dużej poprawy jest jego gra fizyczna, ponieważ w jesiennym sparingu pierwszego zespołu z Karpatami Lwów, w którym wystąpił, było widać nadal pewne braki, przez co dłuższymi momentami nie był zbytnio widoczny na boisku. Z pewnością jest o wiele bliżej pierwszego zespołu niż 2-3 miesiące wcześniej i wiosną powinien dostać szansę. Przy odpowiednim rozwoju, patrząc na jego technikę, będzie mógł być bardzo ważną postacią Lechii za jakiś czas.

Egy potrzebny w tym momencie?

Lechia Gdańsk aktualnie jest liderem Lotto Ekstraklasy. Nawet jeśli przegra w dzisiejszym meczu z Legią, to nie zmieni się jej sytuacja w tabeli. Piłkarze z Trójmiasta grają dobrze, a Piotr Stokowiec odpowiednio poukładał drużynę. I tu pojawia się mały problem dla Indonezyjczyka, bo czy jest konieczność wystawiania go w składzie? Na szpicy nie ma dla niego miejsca, bo w lidze bramki zdobywa Flavio Paixao. Jeszcze czyha na tę pozycję Artur Sobiech, a w odwodzie jest jeszcze Jakub Arak. Ofensywne pozycje w drugiej linii zajmują Lukas Haraslin, Rafał Wolski i Konrad Michalak. Jak dobrze idzie, to po co robić zmiany?

Czy Egy jest w stanie wygryźć kogoś ze składu? I na jakiej pozycji może zagrać? – Dziesiątka albo prawe skrzydło, a więc mógłby grać za Rafała Wolskiego lub Konrada Michalaka. Nie sądzę, że w obecnej chwili dałby więcej Lechii niż wspomniana dwójka – odpowiada Tomasz Galiński, dziennikarz „Gazety Wyborczej” z Trójmiasta.

Warto dodać, że już trzeci raz – a drugi z rzędu – 18-latek znalazł się na ławce rezerwowych. Czy to oznacza szansę na pokazanie się polskim kibicom? – Egy łapie się do osiemnastki, więc jego debiut jest kwestią czasu. Stokowiec nie powołałby do kadry zawodnika, który nie jest gotowy do gry. Wydaje mi się, że wkrótce zobaczymy go na boiskach ekstraklasy. Ale nie będzie rzucony na głęboką wodę. Zagra w meczu, gdzie wynik będzie mocno korzystny, jakieś wysokie prowadzenie czy coś w tym stylu. Wejdzie z ławki i pokaże, na co go stać. Inna sprawa, że dalej musi popracować na siłowni, bo z tym u niego jest tak sobie – dodaje Galiński.

Cały naród czeka

Z pewnością wielu polskich kibiców ekstraklasy czeka na debiut Egy’ego. Wszyscy jesteśmy ciekawi, jak wygląda na boisku piłkarz o takim potencjale, o którym się wiele pisało. Najbardziej czekają na to jego rodacy. W Indonezji jest nawet nazywany tamtejszym Messim. Takie wielkie nadzieje są w nim pokładane. Nie ma co się dziwić. Indonezja na arenie międzynarodowej jest od 1930 roku. Jeszcze jako Indie Holenderskie w 1938 roku – jako pierwszy w historii przedstawiciel kontynentu azjatyckiego – zadebiutowała na mistrzostwach świata. W dodatku jako pierwsza (i ostatnia) kolonia w historii mundialu. Ale przygoda skończyła się na pierwszym meczu (w 1938 rozgrywano turniej na zasadzie fazy pucharowej). Niestety aż do dzisiaj nie udało się Indonezyjczykom wywalczyć awansu na kolejne mundiale.

Zresztą na rodzimym podwórku nie jest lepiej. W Pucharze Azji wystąpili tylko czterokrotnie, kończąc zmagania za każdym razem w fazie grupowej. Jakieś sukcesy odnoszą jedynie w turniejach związanych z Azją Południowo-Wschodnią. Ale to nie są żadne poważne rozgrywki. Piłkarzy z największą liczbą występów w reprezentacji czy największą liczbą goli w historii Indonezji nikt za bardzo nie kojarzy. Egy Maulana Vikri może to zmienić, ale przed nim jeszcze daleka droga.

W latach 90. w Europie pojawiało się kilku zdolniejszych Indonezyjczyków, ale z czasem wracali do ojczyzny. Jak będzie z piłkarzem Lechii? Przekonamy się niedługo. Najpierw musi wywalczyć zaufanie trenera Piotra Stokowca. A skoro pojawił się już drugi raz z rzędu na ławce rezerwowych, to może przekonamy się niebawem, jak potoczą się losy 18-latka. Ale pewnie poczekamy do 2019 roku, bo do końca zmagań Lotto Ekstraklasy w 2018 roku zostały dwie kolejki.

Komentarze
Naldo (gość) - 7 miesięcy temu

Świetny artykuł. Super, ze w końcu coś wartościowego o Lechii. Igol będę wracał.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze