Były prezes Realu Sociedad, Inaki Badiola, w wywiadzie dla hiszpańskich mediów wypowiedział się o domniemanej aferze dopingowej w La Liga. Zasugerował on, iż największą winę ponoszą lekarze zamawiający leki, które zostały zakwalifikowane jako zakazane.

– W 2008 roku publicznie skrytykowaliśmy dwóch lekarzy, bo sześć lat przed nami zamawiali leki, które zostały zaklasyfikowane jako doping. Zdobyli substancje, które nie zostały dopuszczone do stosowania. W moich latach 2008-2009 nie było żadnych dziwnych praktyk medycznych. Zrobiliśmy wtedy badania poprzednich sześciu lat. Nie poszliśmy wówczas do graczy i nie wiemy, którzy zostali poddani tego typu praktykom. Myślę, że doping w futbolu nie jest konieczny – powiedział Inaki Badiola.
Dodał jeszcze: – Doping nie jest konieczny, aby odnieść sukces, ale jeśli w grę wchodzą tak duże pieniądze, to pojawia się pokusa, aby wycisnąć z piłkarzy jak najwięcej. System antydopingowy jest słabo uregulowany. Jeśli w perspektywie następnego meczu rysuje się porażka, to lekarze zrobią wszystko, aby doskonale ukryć doping. Nie wiem, czy jest chęć ze strony władz, aby oczyścić ten sport z tego typu praktyk.











