Ostatnie tygodnie przyniosły nam różne rewolucje, nie tylko polityczne, ale również i piłkarskie. Coraz głośniej do grona najlepszych w europejskiej „kopanej” dobijają się Islandia, Izrael czy Słowacja. Co cieszy, punkty regularnie zdobywają również Polacy. Jakie niespodzianki czekały nas w ostatniej przed zimową przerwą kolejce?
Grupa A: Islandia i Czechy na fali, Holandia i Turcja dołują
Zdecydowanie wszyscy stawiali w tej grupie na brązowych medalistów z Brazylii – reprezentację Holandii. Już po pierwszej serii meczów wiadomym stało się, że rywalizacja będzie bardziej zacięta, niż się wszystkim wydawało. „Pomarańczowi” ulegli reprezentacji Czech 1:2 na stadionie w Pradze, a dokonanie naszych południowych sąsiadów miesiąc później powtórzyli Islandczycy, którzy zbili faworyzowanych Holendrów 2:0. W 4. kolejce eliminacji, w meczu na szczycie, górą byli Czesi, którzy znacznie przybliżyli się do Euro 2016. Kompletnym niewypałem możemy nazwać drużynę Turcji, która zawsze biła się o czołowe lokaty w eliminacjach, a często nawet w turniejach finałowych. Tym razem piłkarze znad Bosforu są dostarczycielem punktów dla wyżej wymienionych rywali i nie potrafią pokonać Łotwy, która wraz z Kazachstanem jest uznawana za outsidera grupy.
Czechy i Islandia robią furorę – to pewne. Gylfi Siguardsson, który od dawna występuje w zespołach z Anglii, a obecnie jest partnerem Łukasza Fabiańskiego w Swansea City, stał się liderem swojej drużyny. To w głównej mierze dzięki jego czterem bramkom Islandczycy znajdują się na drugiej pozycji w tabeli swojej grupy i mocno wierzą w pierwszy historyczny awans na wielką piłkarską imprezę. Na bohatera eliminacji w zespole czeskim wyrasta z kolei Borek Docekal. Zawodnik Sparty Praga nie ma większego doświadczenia w kadrze, ale jest bardzo skuteczny i na cztery spotkania trzy razy wpisał się na listę strzelców. Jeśli Czesi utrzymają poziom na jakim zagrali w meczach z Holandią, Turcją i Islandią, to droga do Francji będzie dla nich łatwa i przyjemna. Ale co na to Holandia? Wysokie zwycięstwa z Kazachstanem i Łotwą pokazują, że porażki z wyżej wymienionymi drużynami bolą ich bardzo i białej flagi „Pomarańczowi” na pewno nie wywiesili.
Tabela grupy A:
- Czechy – 12 pkt
- Islandia – 9 pkt
- Holandia – 6 pkt
- Turcja – 4 pkt
- Łotwa – 2 pkt
- Kazachstan – 1 pkt
Grupa B: Kocioł kompletny, a w nim „Czerwone Diabły”
Istny kocioł panuje w tej grupie. Kibice, spoglądając na tabelę, powiedzą… że nic nie wiedzą. Na pierwszy rzut oka to Belgia wydaje się być faworytem. Reprezentacja „Czerwonych Diabłów” nie poniosła jeszcze porażki, raz wygrała, ale już dwa razy zanotowała nieoczekiwane remisy: z Walią i Bośnią i Hercegowiną. Drużyna, która miała być „czarnym koniem” mundialu w Brazylii, nie będzie miała tak łatwej drogi do francuskiego turnieju, jak to miało miejsce w walce o przepustkę do Rio. Faktem jest, że Belgowie mają jeden mecz mniej, bo spotkanie w Izraelu zostało przełożone na marzec z powodu napiętej sytuacji politycznej w Strefie Gazy.











