Real Madryt nie zwalnia tempa! Po wygranym finale Copa del Rey podopieczni Jose Mourinho pokonali w dobrym stylu Valencię. Na Estadio Mestalla, po koncercie bramek i świetnym występie tria Benzema – Higuain – Kaka, klub ze stolicy Hiszpanii wygrał 6:3.
Mecz rozpoczął się od uhonorowania piłkarzy Realu Madryt – zwycięzców rozgrywek o Puchar Króla. Zapowiadany przed spotkaniem szpaler ustawiony przez zawodników gospodarzy przywitał wyjściową jedenastkę ekipy Jose Mourinho, tego dnia zestawioną w wyjątkowo nietypowy sposób. Szansę dostali zmiennicy, m.in. Sergio Canales, Ezequiel Garay i debiutujący w pierwszej drużynie Nacho. Real pokazał, że rozgrywki ligowe, niemal na pewno przegrane na rzecz Barcelony, są w tej chwili mniej ważne niż walka o trofeum w Lidze Mistrzów.

Wydawało się, że to „Los Ches” od początku przystąpią do ataku, by wykorzystać brak zgrania w eksperymentalnie ustawionym Realu. Rzeczywistość była inna. Piłkarze ze stolicy Hiszpanii atakowali niemal seryjnie, za każdym razem wykorzystując do przeprowadzania akcji lewe skrzydło. W 5. minucie szarżę Karima Benzemy zatrzymał Miguel. Portugalczyk musiał interweniować także chwilę później, gdy w pole karne próbował na dużej szybkości wbiec Kaka. Najciekawszy atak przeprowadził w 7. minucie Benzema, który przytomnie wycofał futbolówkę do nadbiegającego Estebana Granero. Wychowanek Realu oddał strzał, który został przyblokowany, dobitka Sergio Canalesa również nie trafiła do siatki Guaity.
Valencia pierwszy udany atak przeprowadziła tuż przed upływem kwadransa. Uderzenie Roberto Soldado zostało przyblokowane i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Po kornerze, który wywołał małe zamieszanie w „szesnastce” Ikera Casillasa, piłka padła ostatecznie łupem Ricardo Carvalho. Valencia przejmowała inicjatywę. W 17. minucie po centrze Pablo Hernandeza z prawego skrzydła piłkę musiał wybijać Casillas. Kiedy wydawało się, że gospodarze mogą wyjść na prowadzenie świetną okazję wypracowali piłkarze Realu. Kaka zagrał prostopadle do Benzemy, a Francuz uderzył z ostrego kąta w słupek. W następnej akcji kontratak madryckiej drużyny zakończył groźny strzał Canalesa, który z trudem na rzut rożny sparował Guaita.
W 23. minucie „Królewscy” pokazali, że nawet bez największych gwiazd są w stanie powalczyć o zwycięstwo na Estadio Mestalla. Higuain pociągnął z piłką prawym skrzydłem i dograł piłkę do ustawionego po przeciwnej stronie pola karnego Benzemy. Futbolówkę mógł jeszcze wyłapać Guaita, ale popełnił błąd i francuski napastnik Realu ze stoickim spokojem, mimo desperackich interwencji defensorów Valencii, zdołał strzelić pierwszą bramkę dla madryckiej drużyny.
Gospodarze mieli szansę na wyrównanie, w 29. minucie Hernandez minął Nacho i był bardzo bliski powodzenia przy strzale lewą nogą. Nie udało się doprowadzić do remisu, za to gościom powiodła się kolejna akcja, która dała im drugiego gola. Po długim podaniu w kierunku Higuaina i kardynalnym błędzie Mathieu, który zgubił piłkę niemal w polu bramkowym, „El Pipa”, wpisał się na listę strzelców, zdobywając pierwszego gola po długiej kontuzji.











