Niecodziennym wynikiem zakończył się hit 12. kolejki Eredivisie. Na Galgenwaard kibice oglądali aż 10 goli. Co ważne dla miejscowych, sześć z nich zdobyli piłkarze Utrechtu, którzy niespodziewanie poradzili sobie z Ajaksem Amsterdam.
W atmosferze wielkiego święta rozpoczął się na Galgenwaard mecz miejscowego Utrechtu z mistrzem Holandii, Ajaksem Amsterdam. Ogromna ilość konfetti wylądowała na murawie, a chóralny śpiew fanatycznej publiczności miał dać gospodarzom większe szanse w starciu z wyżej notowanym rywalem. Humory publiczności mógł, a w zasadzie powinien, popsuć już w 20. sekundzie Gregory van der Wiel. Prawy obrońca Ajaksu w swoim stylu podłączył się do akcji ofensywnej i po podaniu Christiana Eriksena znalazł się oko w oko z bramkarzem Utrechtu. Van der Wiel nie uderzył jednak tak precyzyjnie, jak w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Dinamu Zagrzeb, bo piłka przeszła obok bramki.
Zamiast się cieszyć, sympatycy Ajaksu chwilę później mieli spory powód do zmartwień. Kontuzji mięśniowej doznał Siem de Jong. Już w 3. minucie trener Frank de Boer musiał dokonać zmiany. Za urodzonego w Szwajcarii piłkarza na boisko wbiegł rezerwowy środkowy napastnik, Dmitrij Bułykin. Gospodarze grali bardzo zdecydowanie, na boisku z grymasem bólu na twarzy lądowali kolejno Vurnon Anita i Derk Boerrigter, kadrowicze Berta van Marwijka. Przez moment do wejścia na boisko przygotowywał się Daley Blind, ale okazało się, że Anita jest w stanie grać dalej.
Goście przechodzili ciężkie chwile, by zatriumfować w 8. minucie. Świetną akcję na skrzydle wyprowadził Boerrigter. Były piłkarz RKC Waalwijk zgrał piłkę w pole bramkowe z linii końcowej, a tam celnym strzałem umieścił ją w bramce Bułykin. Utrecht mógł bardzo szybko wyrównać po stałym fragmencie gry. Z rzutu wolnego centrował wypożyczony z Ajaksu Rodney Sneijder. Młodszy brat Wesleya dograł dokładnie w pole karne, ale Marcus Nilsson pomylił się, uderzając z woleja z najbliższej odległości.
Ajax dominował, ale piłkarze Utrechtu wyprowadzali groźne kontry. Jedna z nich, w 16. minucie, zakończyła się bramką, która dała gospodarzom wyrównanie. Z prawego skrzydła do środka schodził Nana Asare. Kapitan Utrechtu zdecydował się na strzał zza linii pola karnego. Piłka uderzona bardzo mocno lewą nogą, po minimalnym rykoszecie, wylądowała w siatce bramki Kennetha Vermeera. To nie był koniec złych wiadomości dla fanów „Joden”. Kolejny zawodnik, tym razem Toby Alderweireld, zszedł z boiska z powodu kontuzji. Belgijskiego stopera zastąpił Andre Ooijer.
Ajax wyraźnie przestał panować nad sytuacją na boisku. Przed upłynięciem 20 minut regulaminowego czasu gry, gospodarze wyszli na prowadzenie. Najpierw długie podanie w kierunku Jacoba Mulengi zakończyło się faulem na środkowym napastniku Utrechtu. Arbiter Ruud Bossen zachował się przytomnie, pozwalając gospodarzom dokończyć akcję. Do piłki dopadł Eric Duplan, który pewnym, precyzyjnym strzałem wpisał się na listę strzelców. Dotrzymał tym samym przedmeczowej obietnicy.
Mistrzowie Holandii wyglądali na lekko zdezorientowanych obrotem spraw. Być może nie powinni, bo w ostatnich latach Utrecht był dla Ajaksu wyjątkowo niewygodnym rywalem. Dość wspomnieć, że bramka Dmitrija Bułykina była pierwszym trafieniem „Joden” na Galgenwaard od ponad dwóch lat. Piłkarze de Boera mieli spore problemy ze sforsowaniem defensywy Utrechtu. Być może dlatego próbowali uderzeń z dystansu. Jednak ani próba Jana Vertonghena z rzutu wolnego, ani dwa strzały Miralema Sulejmaniego nie znalazły drogi do siatki Roberta Fernandeza.












