Barcelona dzięki remontadzie z drugiej połowy pokonała w hicie szóstej kolejki Primera Division Sevillę 3:2. Bramkę na wagę trzech punktów w doliczonym czasie gry zdobył Villa. Gospodarze mogą mieć jednak mnóstwo pretensji do sędziego, który nie powinien uznać drugiego trafienia dla Katalończyków.
Hit szóstej kolejki La Liga od samego początku stał na bardzo wysokim poziomie. Z pierwszym gwizdkiem Mateu Lahoza oglądaliśmy znakomite zawody na Ramon Sanchez Pizjuan. Barcelona od pierwszej minuty narzuciła swój styl gry i momentami zamykała rywala na jego połowie. Ten próbował odgryzać się jedynie kontrami. Już w 2. minucie szansę na gola miał Pedro, ale uderzył nad poprzeczką. Pięć minut później dobrze we własnym polu karnym zachował się Palop, wyłapując podanie wzdłuż bramki Pedro. Ogólnie jednak hiszpański bramkarz wyglądał bardzo niepewnie i narażał swoją drużynę na utratę goli nieudanymi wykopami piłki.

W 13. minucie oglądaliśmy pierwszy strzał na bramkę w wykonaniu gospodarzy, ale Negredo nie trafił w jej światło. Od razu do ataku ruszyła Barcelona. Podopieczni Vilanovy rozklepali defensywę rywala, Fabregas zagrał do Messiego, jego strzał wybił do przodu Palop, a sytuację wyjaśnił Emir Spahić, wybijając piłkę na rzut z autu. Sześć minut później Alvaro Negredo przejął futbolówkę w polu karnym gości, ta znalazła się w końcu pod nogami Rakiticia, ale z jego uderzeniem poradził sobie Valdes. Kolejna ofensywna akcja Andaluzyjczyków skończyła się golem! Pozostawiony bez opieki Medel oddał strzał, piłka odbiła się od Mascherano i wylądowała pod nogami Trochowskiego. Ten uciekł Alvesowi i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
Kolejnych kilkanaście minut to bezskuteczne próby doprowadzenia do remisu przez zespół gości. To Sevilla mogła jednak prowadzić już 2:0 w 37. minucie. Negredo otrzymał piłkę przed „szesnastką” Valdesa i zdecydował się na strzał, który minimalnie minął siatkę. Okazało się, że była to ostatnia bramkowa szansa w pierwszej połowie, a w międzyczasie plac gry musiał opuścić jeszcze zdobywca bramki, Piotr Trochowski, który nabawił się kontuzji.
Po zmianie stron byliśmy świadkami jeszcze lepszego widowiska. Już pierwsza ofensywna akcja gospodarzy zakończyła się golem! Busquets zagrał do Messiego, ten się zagapił, co wykorzystał Medel, zagrywając do Negredo, który przerzucił piłkę nad Valdesem i podwyższył prowadzenie gospodarzy. Drugi stracony gol podziałał na „Blaugranę” jak płachta na byka. Sto dwadzieścia sekund po bramce bardzo dobrą okazję miał Pedro, ale po wrzutce Alby strzał Hiszpana z linii bramkowej wybił Botia. Kolejna akcja przyjezdnych przyniosła już oczekiwane efekty. Pedro zostawił piłkę Fabregasowi przed polem karnym, a były gracz Arsenalu pewnym strzałem pokonał Palopa.










