W ubiegły weekend Bydgoszcz gościła finał 11. edycji Coca Cola Cup. Po 16 drużyn ze szkół podstawowych i gimnazjów rywalizowało o nagrodę główną – bilet na mecz ligowy na Estadio Camp Nou. Wśród zaproszonych gości znalazł się między innymi Dariusz Dziekanowski, który podzielił się swoimi wrażeniami z iGolem.
Jak oceni Pan poziom sportowy zaprezentowany przez drużyny, które wzięły udział w finale Coca Cola Cup?
Naprawdę te drużyny, które grały o trzecie miejsce czy o pierwsze miejsce prezentowały wysoki poziom. Zresztą rozegrały bardzo dużo meczów i to była naprawdę duża konkurencja, żeby dostać się do tego finału. Byli dobrze wyszkoleni technicznie, gra była naprawdę fair. Można patrzeć bardzo optymistycznie w przyszłość.
A jak oceni Pan przygotowanie taktyczne drużyn, które awansowały do fazy finałowej?

Najmniej zwracałem na to uwagę, bo najważniejsze jest wyszkolenie techniczne. To jest najważniejsze w tym wieku. A jeśli chodzi o taktykę, to przyjdzie czas na to. Tutaj naprawdę nie było wielkiej filozofii i cieszę się, że przede wszystkim trenerzy bardzo fajnie kierowali tymi chłopcami, że nie narzucali im pewnych założeń taktycznych, dlatego że tu chłopcy powinni sami doświadczać. Powinni grać tak, jak czują.
A czy mógłby Pan może kogoś wyróżnić?
Był zawodnik z Białegostoku bardzo dobry, który, już nie pamiętam, jak się nazywał, z numerem 7 grał, który strzelił mnóstwo bramek. On był wyróżniającym się. Na pewno Bartczak (Szkoła Podstawowa z Lubina – przyp. red.) świetnie grał. Na pewno było kilku chłopców, którzy się wyróżniali. Nie było słabych punktów podczas tego turnieju.
W zeszłym tygodniu tu w Bydgoszczy odbył się Polcourt Orlik Cup. Teraz stadion Zawiszy gościł Coca Cola Cup. Czy takie turnieje mogą skutecznie skłonić polską młodzież do czynnego uprawiania sportu? Czy będą dla nich lepszą alternatywą, niż siedzenie przed komputerem czy oglądanie telewizji?
Dzieci nie można skłonić. Jeżeli my, dorośli, będziemy organizować takie fajne turnieje, to dzieci będą chciały grać w piłkę. I to jest wina nas, dorosłych, że my nie stwarzamy takich warunków. Tak, jak teraz powstają boiska Orlika, jeżeli będzie więcej takich boisk, będzie więcej miejsc, żeby grać turnieje. Piłka nożna nie przegra z rywalizacji z komputerami, bo każdy chłopiec, czy nawet dziewczyny teraz, fajnie się czują, kiedy mogą rywalizować i pograć w piłką nożną bądź w inne dyscypliny sportu.
Coca Cola Cup pokazał już, można wyłonić spośród uczniów grających w tych turniejach gwiazdy polskiego futbolu. Wystarczy chociażby podać przykłady Kamila Grosickiego czy Michała Janoty. Tylko, co potem zrobić, żeby ich nie zepsuć? Bo polski system szkolenia młodzieży, delikatnie mówiąc, szwankuje.











