Racing Santander przegrał 1:3 z Realem Madryt w ostatnim niedzielnym spotkaniu 27. kolejki Primera Division. Pod nieobecność Cristiano Ronaldo od pierwszych minut na boisko wybiegli Karim Benzema i Emmanuel Adebayor i to właśnie ich gole dały zwycięstwo „Los Blancos”. Pierwsza połowa przebiegała pod wyraźnie dyktando gości, w drugiej swoje szanse mieli także gospodarze, ale niewykorzystany rzut karny oraz drugi gol Benzemy dały zwycięstwo Realowi.
W rundzie jesiennej Real rozbił rywala na Santiago Bernabeu aż 6:1. Jednak nikt nie miał wątpliwości, że nie będziemy świadkami powtórki z rozrywki, gdyż pod rządami nowego szkoleniowca i właściciela Racing prezentuje się o kilka klas lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu, mimo iż skład praktycznie się nie zmienił. Jose Mourinho musiał poradzić sobie w tym spotkaniu bez Cristiano Ronaldo i postanowił postawić na dwie klasyczne „dziewiątki”, wystawiając od pierwszej minuty Karima Benzemę i Emanuela Adebayora. Patrząc przez pryzmat świetnych wyników Racingu w ostatnich spotkaniach, tego wieczora wynik był sprawą jak najbardziej otwartą.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 4. minucie mogli wyjść na prowadzenie po fatalnym błędzie defensywnego pomocnika gospodarzy, Colsy. Znalazł się on sam na sam z Tono, jednak przegrał ten pojedynek. Racing zdecydowanie nie mógł się odnaleźć w pierwszej fazie tego spotkania, a Real z każdą kolejną minutą coraz groźniej poczynał sobie pod bramką gospodarzy. Kolejną bramkową sytuację „Los Merengues” stworzyli sobie w 11. minucie. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Di Marii, a ten uderzył potężnie z dwudziestu metrów, jednak minimalnie niecelnie. Przez całą pierwszą połowę podopieczni Mourinho niemal nie opuszczali połowy rywala, momentami zamykając go wręcz we własnym polu karnym i zmuszając do desperackiej defensywy, a wszystko to bez Ronaldo, Kaki czy Khediry w składzie. W środku pola dzielił i rządził Oezil z Di Marią, a pod bramką rewelacyjne zawody rozgrywał też Marcelo, który w 15. minucie miał dwustuprocentową sytuację do strzelenia gola, ale w sytuacji sam na sam, po minięciu Tono, był za bardzo odchylony, żeby umieścić piłkę w pustej bramce i uderzył obok.
Nie znaczy to jednak, że duet Benzema – Adebayor był niewidoczny, wprost przeciwnie. W 23. minucie, po jednym z wielu kapitalnych podań Xabiego Alonso, Francuz zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, jednak jego potężne uderzenie zatrzymało się tylko na poprzeczce bramki Tono, który odprowadził piłkę wzrokiem. Minutę później było już 0:1, a rewelacyjną akcję przeprowadził Mesut Oezil, który odważnie wbiegł między dwóch zaskoczonych stoperów i mając przed sobą tylko bramkarza, odegrał spokojnie futbolówkę do Adebayora, a ten musiał z metra trafić do bramki – patrząc na grę podopiecznych Jose Mourinho, nawet ręce nieprzychylnych kibiców zgromadzonych na El Sardinero same składały się do oklasków, gdyż w przeciągu dziesięciu sekund piłka przebyła drogę Xabi Alonso – Oezil – Benzema – Oezil – Marcelo – Oezil – Adebayor, a wszystkie podania były z pierwszej piłki. Real nie zamierzał jednak zwalniać i już dwie minuty później podwyższył prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się tym razem Karim Benzema, który wykorzystał kapitalne podanie z głębi pola przez całą linię defensywy od Oezila i po profesorsku posłał piłkę obok Tono, będącego blisko obrony tego strzału.











