Dwa oblicza Alexisa Sancheza


Chilijski gwiazdor bryluje w reprezentacji, mimo że zawodzi w klubie

3 lipca 2019 Dwa oblicza Alexisa Sancheza
https://statsbomb.com

Tegoroczny turniej Copa America wkracza w decydującą fazę. Dziś w nocy poznamy drugiego finalistę południowoamerykańskiego czempionatu. O prawo występu w finale rywalizować będą reprezentacje Chile i Peru. Faworytami spotkania są podopieczni Reinaldo Ruedy. Chilijczycy liczą na kolejny udany występ Alexisa Sancheza.


Udostępnij na Udostępnij na

Zawodnik Manchesteru United od początku mistrzostw zachwyca formą. Do tej pory na rozgrywanym w Brazylii turnieju Sanchez zdobył w czterech meczach dwa gole i zanotował jedną asystę. Co ciekawe, w minionym sezonie w barwach Manchesteru United chilijski skrzydłowy również strzelił dwie bramki. Tyle że jest to bilans uwzględniający wszystkie rozgrywki, w których Alexis wystąpił łącznie 27 razy. Przypomnijmy, że mówimy o zawodniku, który już wielokrotnie udowadniał, iż jest piłkarzem światowej klasy.

Duże oczekiwania

Na Old Trafford Sanchez przeniósł się z Arsenalu zimą 2018 roku. W przeciwną stronę powędrował Henrikh Mkhitaryan. Była to jedna z najgłośniejszych wymian w dziejach angielskiego futbolu. W zespole „Czerwonych Diabłów” Alexis otrzymał numer 7 na koszulce. Nie od dziś wiadomo, że jest to numer szczególny w tym klubie. W przeszłości z „siódemką” na plecach występowali: George Best, Eric Cantona, David Beckham czy Cristiano Ronaldo.

Transfer Alexisa Sancheza dla United miał również inny wymiar. Mianowicie w wyścigu o pozyskanie Chilijczyka „Czerwone Diabły” pokonały rywali zza miedzy, czyli Manchester City. Z pozyskaniem Sancheza wiązano wielkie nadzieje. Liczono, że będzie to zawodnik, który skutecznie wzmocni formację ofensywną i w niedługim czasie wyrośnie na czołową postać naszpikowanej gwiazdami drużyny Jose Mourinho.

Pierwsze pół roku w nowym klubie nie było najlepsze w wykonaniu byłego gracza Arsenalu i Barcelony. Sanchez zagrał w 15 meczach, w których zdobył trzy bramki. Wówczas jednak słabszą formę zawodnika z Ameryki Południowej usprawiedliwiano brakiem czasu na aklimatyzację i należyte wejście do zespołu. Nowy sezon miał już być znacznie lepszy.

Weryfikacja

Rzeczywistość okazała się brutalna. Sezon 2018/2019 Sanchez najchętniej wymazałby z pamięci. Tylko raz w ciągu całego sezonu dane mu było rozegrać pełne 90 minut. Miało to miejsce 10 sierpnia 2018 roku w spotkaniu z Leicester City. Była to pierwsza kolejka rozgrywek Premier League. To tylko pokazuje, jak bardzo chilijski skrzydłowy zawiódł na Old Trafford.

Zmienił się trener, Mourinho zastąpił Solskjaer, ale to w żaden sposób nie wpłynęło na pozycję Alexisa w zespole „Czerwonych Diabłów”. Ponadto zadania Chilijczykowi nie ułatwiały kontuzje. W grudniu przez miesiąc pauzował z powodu urazu uda, natomiast w marcu z gry wykluczyła go kontuzja kolana.

Ostatecznie w kampanii 2018/2019 Sanchez w 27 meczach zdobył dwie bramki i zaliczył cztery asysty. Pojawiły się nawet pogłoski, że Alexis jest w Manchesterze niepotrzebny i jeśli znajdzie się chętny na jego usługi, to nikt go nie będzie powstrzymywał przed odejściem. Pojawiły się pogłoski łączące zawodnika z PSG oraz Realem Madryt (w tym przypadku w drugą stronę miałby powędrować Gareth Bale). Ostatnio jednak coraz częściej się mówi, że dobry występ na Copa America może sprawić, iż reprezentant Chile ponownie dostanie szansę na Old Trafford.

Odrodzenie w kadrze

W narodowej reprezentacji Alexis jest gwiazdą numer jeden. Debiutował w niej w 2006 roku, mając zaledwie 18 lat. W dzisiejszym meczu z Peru Sanchez powinien wybiec na boisko po raz 130. w barwach „La Roja”. 30-letni skrzydłowy jest absolutnym rekordzistą pod względem liczby występów w kadrze Chile. Mało tego, Sanchez z 43 golami pozostaje także najskuteczniejszym strzelcem w dziejach reprezentacji swojego kraju. Ten dorobek pokazuje, jak ważną postacią dla chilijskiej piłki jest zawodnik Manchesteru United.

Kolejni selekcjonerzy przez lata rozpoczynali ustalanie składu od Alexisa Sancheza. Nie inaczej jest w przypadku Reinaldo Ruedy. Kolumbijski trener zbudował potencjał ofensywny swojego zespołu na dysponującym ogromnymi umiejętnościami indywidualnymi Sanchezie. W kadrze Alexis uzewnętrznia wszystkie swoje atuty, których nie pokazuje w klubie. Od lat jego znakami firmowymi są szybkość oraz dobra technika użytkowa. Boiskowe doświadczenie (występował w Serie A, La Liga i Premier League) dodaje mu pewności oraz sprawia, że koledzy z drużyny darzą go dużym kredytem zaufania.

Od początku turnieju Sanchez świetnie się prezentuje. Już w pierwszym starciu z Japonią zdobył bramkę i zanotował asystę. W meczu z Ekwadorem dorzucił kolejne trafienie. Poza tym dawał drużynie mnóstwo jakości na boisku. Między innymi dzięki temu szanse na obronienie tytułu mistrza Ameryki Południowej przez Chilijczyków stały się jeszcze bardziej realne.

W ćwierćfinale Copa America Chile pokonało Kolumbię po rzutach karnych. „Jedenastkę” decydującą o awansie do półfinału na gola zamienił Sanchez. Nie była to pierwsza sytuacja, kiedy to gracz Manchesteru United potrafił zachować zimną krew i zapewnić drużynie zwycięstwo. Przypomnijmy rzut karny, który zapewnił reprezentacji Chile triumf na Copa America 2015. Nie da się ukryć, że trzeba mieć nerwy ze stali, żeby w takim momencie zdecydować się na wykonanie rzutu karnego tzw. panenką.

Skąd się wzięły te dwa oblicza?

Przyczyn słabej dyspozycji Alexisa w Manchesterze United eksperci upatrują w problemach ze zdrowiem, które dokuczały piłkarzowi przez znaczną część sezonu. Innym czynnikiem, który mógł wpłynąć na formę skrzydłowego, jest niedopasowanie do stylu Manchesteru United. Systemy gry preferowane najpierw przez Mourinho, a potem przez Solskjaera nie były zbyt dobrze dopasowane do umiejętności zawodnika z Ameryki Południowej.

Innym powodem, dla którego Sanchez nie gra w Manchesterze na miarę swoich możliwości, może być fakt, że w Arsenalu, w którym spisywał się świetnie, był postacią numer jeden. Wokół niego zbudowany został cały system taktyczny i to on odgrywał w nim pierwszoplanową rolę. Nie inaczej jest w reprezentacji. Ewidentnie taki układ odpowiada Sanchezowi. W Arsenalu był najjaśniejszą gwiazdą, natomiast w Manchesterze nastąpiło zderzenie z rzeczywistością, w której to Alexis musiał dopasować się do stylu gry, a nie na odwrót.

Jednak podczas Copa America Sanchez przypomina siebie ze swoich najlepszych lat. Jest liderem zespołu pewnie zmierzającego do finału. Już dziś w nocy przekonamy się, czy Alexis i spółka po raz trzeci z rzędu zagrają w finale mistrzostw Ameryki Południowej

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski