Kibice w Hiszpanii zostali w tym tygodniu doprawdy rozpieszczeni przez swoją federację, gdyż w ciągu tygodnia zaplanowano dwie kolejki. Po zmaganiach w środku tygodnia, w weekend czas na 27. kolejkę spotkań. Najciekawiej zapowiadają się spotkania Atletico z Villarrealem oraz bezpośredni pojedynek o miejsce w strefie pucharowej, czyli Athletic – Sevilla. Liderującą Barcelonę czeka spacerek z Saragossą, natomiast Racing Santander będzie chciał zrewanżować się Realowi Madryt za jesienny pogrom na Santiago Bernabeu.
Mallorca – Valencia
To spotkanie rozpocznie 27. kolejkę, na Ono Estadi miejscowi podejmą zespół Unaia Emery’ego. Faworytem wydają się goście, gdyż podopieczni Michaela Laudrupa na swoim stadionie grają w kratkę – zwycięstwo nad Athletikiem Bilbao odnieśli pomiędzy planowaną porażką 0:3 z Barceloną i zupełnie nieplanowaną przegraną aż 0:4 ze Sportingiem Gijon. We wtorek udało się im dość niespodziewanie wygrać na wyjeździe z Espanyolem 1:0, jednak zwycięstwo to zawdzięczają bardziej nieporadności rywala niż własnym umiejętnościom. Duński trener ma duży komfort przed tym spotkaniem, gdyż z kontuzji wyleczył się już De Guzman, zatem będzie dysponował wszystkimi swoimi zawodnikami.

Valencia z kolei zmierzy się z kolejnym lokalnym rywalem. Po pierwszej od trzech miesięcy porażce, w środę z Barceloną, tym razem przyjdzie jej walczyć o punkty z dużo mniej wymagającym rywalem. Dzięki wygranej nad Herculesem, Villarrealowi udało się zmniejszyć stratę do „Nietoperzy” na zaledwie jeden punkt, stąd zespół z Walencji nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę punktów, gdyż mogłoby to ją kosztować tak ciężko wywalczone miejsce na podium. Valencia będzie także chciała odnieść zwycięstwo jak najmniejszym nakładem sił, gdyż już w środę czeka ją jedno z najważniejszych spotkań tego sezonu, mecz z Schalke o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. O zwycięstwo na Majorce nie będzie łatwo, gdyż nie zagrają: Maduro, Joaquin, Albelda, Aduriz, Miguel, Tino Costa oraz Jordi Alba. Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że do składu wracają Bruno, Mehmet Topal i David Navarro.
FC Barcelona – Real Saragossa
Nikt nie ma chyba wątpliwości, że to spotkanie będzie wręcz spacerkiem dla drużyny Pepa Guardioli, w którym szansę dostaną gracze na co dzień siedzący na ławce rezerwowych, gdyż Barcelonę już we wtorek czeka arcyważne spotkanie z Arsenalem. Po serii wymagających przeciwników (Atletico, Arsenal, Athletic, Valencia), na drodze Katalończykom stanie tym razem zespół, z którym problemów być nie może, a już na pewno nie mogą oni sobie pozwolić na powtórkę z Gijon. W ostatnich spotkaniach stosunkowo mało widoczna była formacja ofensywna – zaledwie jednobramkowe wygrane nad Athletikiem i Valencią to nie to, do czego przyzwyczajeni są kibice ze stolicy Katalonii. W sobotę będzie najlepsza okazja do tego, żeby Leo Messi znowu odskoczył w klasyfikacji Pichichi, oraz żeby bardzo poprawić sobie morale przed rewanżowym spotkaniem z londyńczykami. Do kontuzjowanego Valdesa tym razem już na pewno dołączy Guardiola – oglądając, jak bardzo cierpiał podczas spotkania na Mestalli, zdaje się, że oddanie zespołu pod opiekę Tito Vilanovy będzie najlepszą decyzją do czasu wyleczenia bólu pleców. Nie jest wykluczone, że w pierwszej jedenastce zobaczymy debiutującego Mino, gdyż Pinto także nabawił się lekkiej kontuzji. Chociaż kilkanaście minut na boisku powinien też spędzić wracający Carles Puyol – kibice na Camp Nou już na pewno stęsknili się za jego perfekcyjną grą i bujną fryzurą.










