Na każdym turnieju są drużyny, które przed jego rozpoczęciem mają wielkie oczekiwania i plany. W trakcie jego trwania okazuje się, że nie uda się ich zrealizować, a wśród kibiców panuje ogromne rozczarowanie, a postronni obserwatorzy uznają ekipę za rozczarowanie mistrzostw. W ostatnich latach tę rolę odgrywali się „Biało-czerwoni”. Na Euro 2016 Polacy wcielają się w rolę czarnego konia. Kto więc jest rozczarowaniem francuskiego czempionatu? Zobaczmy.
Rumunia
Jeszcze po pierwszym meczu z Francją wydawało się, że Rumuni znajdą się w innej rubryce – największych zaskoczeń turnieju. Podopieczni Anghela Iordanescu zagrali ambitnie, z sercem i mimo że przegrali z gospodarzami po pięknej bramce Payeta, napsuli im sporo krwi. Potem było jednak zdecydowanie gorzej. W kolejnym meczu ze Szwajcarią mogli podobać się przede wszystkim tylko w pierwszej połowie, z kolei z Albanią rozegrali najgorszy mecz na turnieju.
Wyglądali źle fizycznie, dodatkowo popełniali wiele błędów w ustawieniu i ostatecznie przegrali 0:1. Wynik ten zepchnął ich na czwarte miejsce i oznaczał konieczność rezerwacji biletów do domu. Rumuni muszą skupić się teraz na przygotowaniach do eliminacji mundialu 2018 roku, w których zagrają m.in. z reprezentacją Polski (pierwszy mecz z „Biało-czerwonymi” już 11 listopada w Bukareszcie).
Rosja
Jedno z największych rozczarowań trwającego czempionatu i dodatkowo zespół, który we Francji zaprezentował się chyba najgorzej z całej stawki. Imprezą bazową dla „Sbornej” są co prawda finały mistrzostw świata za dwa lata, ale chyba w najczarniejszych snach rosyjscy fani nie spodziewali się, że po dobrej końcówce eliminacji finały będą tragiczne. Rosjanie nie zaprezentowali nad Sekwaną nic, co mogłoby ich predestynować do walki o wyjście z grupy. Niskie zaangażowanie, błędy w ustawieniu środka pola i obrony, osamotniony Dziuba, dodatkowo fatalne zachowanie dużej części kiboli – taki obraz zostawili po sobie we Francji. Na dwa lata przed mundialem Rosjan czeka bardzo dużo pracy, aby zaspokoić apetyty kibiców.
Rosjanie nie zaprezentowali nad Sekwaną nic, co mogłoby ich predestynować do walki o wyjście z grupy. Niskie zaangażowanie, błędy w ustawieniu środka pola i obrony, osamotniony Dziuba, dodatkowo fatalne zachowanie dużej części kiboli – taki obraz zostawili po sobie we Francji.
Ukraina
Teraz czas na tapetę wziąć naszego dobrego znajomego, z którym wygraliśmy we wtorek 1:0. Przed Euro wśród obserwatorów dominowało stanowisko, że mecz Polska – Ukraina będzie spotkaniem o awans. Rzeczywistość okazała się dla naszego wschodniego sąsiada brutalna. Już po drugim meczu z Irlandią Północną podopieczni trenera Fomenki stracili szansę na promocję. Mimo że Ukraińcy żegnają się z Francją jako wielcy przegrani, bo przed turniejem notowali bardzo dobre wyniki sparingów i w narodzie była wielka nadzieja, że dobry występ pozwoli choć na chwilę zapomnieć o zmartwieniach wojny, nie zostawiają za sobą spalonej ziemi. W meczach z Niemcami i Polską zaprezentowali wiele fragmentów ciekawej gry, psując dużo krwi przeciwnikowi, i gdyby byli bardziej skuteczni, ich losy miałyby szansę potoczyć się inaczej.










