Dwuipółletni pobyt w Górniku Zabrze dobiegł końca. Paweł Bochniewicz uznał, że nadszedł odpowiedni czas na pokazanie się w lepszej lidze. Jeden z najlepszych stoperów w ekstraklasie na początek obrał kierunek holenderski, skąd będzie mógł później wybić się jeszcze wyżej.
W ostatnim czasie polskie kluby chętnie ściągają z zagranicznych klubów młodych polskich zawodników z uwagi na obowiązek gry młodzieżowcem. Takie działania widywaliśmy już jednak nieco wcześniej. Jednym takim ruchem, z góry uznawanym za dosyć ciekawy, było pozyskanie przez Górnika Zabrze Pawła Bochniewicza z włoskiego Udinese Calcio. Środkowego obrońcę można zaliczyć do tego wąskiego grona piłkarzy, którzy po powrocie do kraju nie przepadli i potrafili prezentować więcej niż solidny futbol.
Szybki wyjazd i duże perspektywy na przyszłość
Paweł Bochniewicz z kraju wyjechał bardzo szybko, bo w wieku zaledwie 16 lat. Przeniósł się wtedy z młodzieżowej drużyny Stali Mielec do włoskiej Regginy Calcio. Po trudnych początkach z czasem w miarę regularnie zaczął grywać w zespole Primavery i zapracował na debiut w pierwszym zespole. Stało się to 22 marca 2014 w przegranym 0:4 wyjazdowym spotkaniu z Empoli. Bochniewicz został wtedy wpuszczony na plac gry z ławki rezerwowych.
Od tego momentu polski zawodnik na dobre zadomowił się w pierwszym zespole i zebrał do końca sezonu jedenaście występów, w tym aż osiem od pierwszej minuty. Był w tej całej sytuacji jednak jeden duży negatyw. Reggina walczyła wtedy o utrzymanie w Serie B i to niestety ostatecznie się nie powiodło. Pierwsze kroki Bochniewicza w dorosłej piłce można było rzecz jasna traktować pozytywnie, ale pozostawał pewien niedosyt z racji spadku.
Sytuacja w klubie wtedy zmusiła naszego obrońcę do zmiany klubu. Z racji wieku i przyklejonej łatki talentu o angaż w nowym klubie nie było trudno. Wychowanek Wisłoki Dębica był wtedy bardzo bliski powrotu do Polski, gdyż bardzo zainteresowana jego usługami była Lechia Gdańsk. Tak się jednak nie stało, gdyż dużą konkurencją dla polskiej ekipy było Udinese Calcio, które okazało się bardziej konkretne i gwarantowało lepszy rozwój. „Zebrette” zdecydowali się od razu na wykupienie Bochniewicza za kwotę ponad miliona euro.
Włosko-hiszpański rozwój
Przez pierwszy rok po transferze do Udinese Bochniewicz był ważnym ogniwem zespołu młodzieżowego. Jego pozycja z czasem była na tyle mocna, że w kilku spotkaniach pełnił nawet rolę kapitana. To mogło dawać duże nadzieje, że dosyć szybko ujrzymy go w pierwszym zespole. Zarząd klubu miał jednak nieco inne plany na dalszy rozwój Bochniewicza. Zaledwie po roku polski obrońca został wypożyczony na dwa lata do Granady, czyli drugiego klubu właściciela Udinese. Szybko się jednak okazało, że jest to wypożyczenie do Granady B występującej na poziomie III-ligowym.











