Graczom FC Groningen nie powiodła się sztuka powrotu na fotel lidera Eredivisie. Po dramatycznym meczu w Nijmegen podopieczni Rona Jansa ostatecznie zremisowali 2:2, kończąc mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Andreasa Granqvista. Emocji nie zabrakło także w Almelo, gdzie miejscowy Heracles uległ Ajaksowi Amsterdam 1:3. Dwa gole dla przyjezdnych zdobył niezawodny Klaas-Jan Huntelaar.
NEC Nijmegen – FC Groningen 2:2 (0:1)
Głównym zadaniem, jakie postawiono piłkarzom FC Groningen na mecz w Nijmegen, było zwyciężyć ekipę NEC i powrócić na fotel lidera.
Trener gości, Ron Jans, który kilka dni temu obchodził szóstą rocznicę pracy w klubie z Groningen, nie mógł skorzystać z dwójki kontuzjowanych obrońców: Szweda Fredrika Stenmana oraz Nigeryjczyka Femi Ajilore. Z kolei w drużynie prowadzonej przez Maria Beena pod znakiem zapytania stał występ etatowego golkipera Gabora Babosa, jednak ostatecznie Węgier stanął między słupkami NEC.
Mecz znakomicie ułożył się dla przyjezdnych, którzy już w 11. minucie objęli prowadzenie. Marcus Berg ostatkiem sił dośrodkował piłkę z prawej strony tuż sprzed linii końcowej boiska na piąty metr, piłkę przepuścił Goran Lovre, a zamykający całą akcję Berry Powel z bliska pokonał Babosa. Prowadzenie dla FC Groningen było jak najbardziej zasłużone, gdyż to właśnie przyjezdni kontrolowali przebieg gry i byli zespołem lepszym.
Na drugą część meczu ekipa NEC wyszła niesamowicie zmobilizowana. Przyniosło to efekt w postaci wyrównującego gola, którego miejscowi zdobyli zaledwie 120 sekund od wznowienia gry, gdy Peter Wisgerhof kapitalnym uderzeniem z dystansu w okienko nie dał szans na skuteczną interwencję bramkarzowi FC Groningen. Ten jakże piękny gol jeszcze bardziej poderwał do walki graczy z Nijmegen. Bliscy pokonania Luciana byli m.in. Johny van Beukering oraz Rutger Worm, jednak w obu przypadkach zabrakło precyzji. Mecz z każdą minutą nabierał jeszcze większych rumieńców. W 84. minucie szwedzki obrońca FC Groningen, Andreas Granqvist, obejrzał drugą żółtą (a w konsekwencji czerwoną) kartkę za zagranie piłki ręką w polu karnym. Pewnym egzekutorem jedenastki był Youssef El-Akchaoui. Z pewnością nikt zgromadzony na Stadion De Goffert (prócz grupy fanów z Groningen) nie przypuszczał, że ostatnie słowo będzie jednak należeć do grających w osłabieniu przyjezdnych. Na minutę przed końcem spotkania świeżo wprowadzony do gry Gonzalo Garcia-Garcia wykorzystał podanie Koena van de Laaka i zapewnił „Boeren” jakże cenny punkt.
W zespole NEC do 46. minuty na placu gry przebywał Polak Arkadiusz Radomski.
Heracles Almelo – Ajax Amsterdam 1:3 (1:1)
Mecz dwóch drużyn będących ostatnio na fali był ciekawym widowiskiem. Podopieczni Marca van Bastena z pewnością nie marzyli o lepszym początku, bowiem już po 120 sekundach mogli cieszyć się z prowadzenia. Urby Emanuelson znakomicie dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę nieobstawionego Luisa Suareza, a Urugwajczykowi nie pozostało nic innego jak skierować piłkę do bramki. Utrata gola podziałała motywująco na graczy Heraclesa, którzy z minuty na minutę coraz groźniej atakowali bramkę amsterdamczyków. Ich wysiłki przyniosły efekt w 28. minucie, kiedy to Jan Wuytens precyzyjnym strzałem w róg bramki zmusił do kapitulacji Kennetha Vermeera.Gracze z Amsterdamu podobnie jak w pierwszej połowie, tak i na początku drugiej odsłony mieli moment lepszej gry. Jednak podopieczni Gerta Heerkensa szybko narzucili swój styl. Z łatwością radzili sobie na sztucznej nawierzchni Polman Stadion, swobodnie wymieniając szybkie podania. Między innymi dzięki takiej grze dwukrotnie stanęli przed szansą zdobycia gola po próbach Rickiego van den Bergha z rzutu wolnego, lecz za każdym razem w sukurs bramkarzowi Ajaksu przychodziła poprzeczka. Odpowiedź amsterdamczyków była jednak imponująca. W 77. minucie Klaas-Jan Huntelar wykorzystał dogranie Suareza, zdobywając tym samym drugiego gola dla swojej drużyny. W międzyczasie pod bramką Martina Pieckenhagena doszło do sporej przepychanki, podczas której van den Bergh uderzył Suareza, za co natychmiast wyleciał z boiska. Załamani tym faktem gospodarze szybko stracili trzeciego gola, kiedy to wzorcową kontrę Ajaksu ponad 20-metrowym lobem wykończył Huntelaar, ustalając – jak się później okazało – losy meczu.










