By zyskać prawdziwy prestiż i sławę w świecie piłki nożnej, trzeba przede wszystkim z jak najlepszej strony pokazać się na Zachodzie. Nie trzeba jednak stamtąd pochodzić, by wiele osiągnąć. Również Wschód może pochwalić się wieloma wielkimi futbolistami, a bez wątpienia największe sukcesy w tym względnie odniósł Andrij Szewczenko. Jego ukraińskie pochodzenie drażnić może mającą wielkie aspiracje Rosję. Czy największy kraj świata posiada indywidualność, która może przebić „Szewę”.
W państwie, będącym poprzednikiem Federacji Rosyjskiej, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, od zawsze zdecydowanie większą część „Sbornej” stanowili gracze pochodzący z największego obecnie kraju świata. Jednak z tamtych czasów jako najlepszych zawodników tamtej drużyny pamięta się Ukraińców. Warto zauważyć, że największą liczbą zdobytych bramek w kadrze ZSRR może pochwalić się Ołeh Błochin, który wraz ze swoim wielkim następcą, Ihorem Biełanowem, zgarniali Złote Piłki. Gdyby państwo sowieckie nadal istniało, najjaśniejszą jej postacią były wielki „Szewa” – kolejny Ukrainiec. Jest to trochę deprymujące dla Rosji. Jednak i ona posiada piłkarzy mogących nawiązać do sukcesów Szewczenki.

Spośród największych rosyjskich klubów najciekawszym eksportowym towarem może pochwalić się Zenit Sankt Petersburg. Sukcesom obecnego asa Dynama Kijów miał dorównać Aleksandr Kierżakow. Miał do tego lepsze warunki, gdyż występował w silniejszej od włoskiej Serie A hiszpańskiej Primera Division. Jednak jego przygoda z Sevilla FC okazała się bardzo nieudana. Jednak znalazł się i ktoś, kto ma wszelkie zadatki do tego, by odnieść podobne sukcesy co Szewczenko. Jest nim jego rosyjski imiennik, Andriej Arszawin.
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić, że obu tych zawodników łączy naprawdę wiele. Przede wszystkim mają spory wachlarz umiejętności i są świetnie wyszkoleni technicznie. Obaj też są wybitnymi indywidualnościami i potrafią samodzielnie przesądzić o wynikach meczów. Wielka kariera Szewczenki zapoczątkowana została hat-trickiem w 1998 roku na Camp Nou, kiedy Dynamo Kijów z nim w składzie pokonało Barcelonę 4:0. Arszawin najbardziej wsławił się starciem Liverpoolu z Arsenalem zremisowanym 4:4, w którym spośród „Kanonierów” tylko on umieszczał piłkę w siarce Reiny. Obaj również byli pierwszoplanowymi postaciami w swoich ojczystych klubach zanim wyjechali na Zachód.
Wiele łączących ich cech oraz wspólna przeszłość jednak nic nie znaczy. Choć Arszawin jest wielką postacią na boisku, w osiągnięciach na boisku będzie mu niezwykle ciężko dorównać Szewczence. Ukrainiec dwukrotnie został królem strzelców Serie A i trzy razy Ligi Mistrzów. Oceniając umiejętności Rosjanina, trzeba stwierdzić, że stać go na to. Jednak w tym momencie problemem jest jego pozycja na boisku. „Szawa” jest raczej ustawiony jako cofnięty gracz linii napadu, ewentualnie jako rozgrywający bądź skrzydłowy. Odpowiada nie tylko za strzelanie bramek, ale również za rozgrywanie piłki i asysty, co lubi i z czego się wywiązuje. „Szewa” natomiast jest typową piłkarską „dziewiątką”, piłkarzem ustawianym na samej szpicy, którego rozlicza się ze zdobywania goli. A tych zawsze miał na swoim koncie mnóstwo w każdego rodzaju rozgrywkach.












