Górnik w niedzielę wrócił do ligowej rywalizacji, ale nie zdołał przerwać niekorzystnej serii spotkań bez zwycięstwa nad Puszczą Niepołomice. Z bardzo dobrej strony pokazał się za to debiutant Dominik Sarapata. 17-latek wskoczył w buty Damiana Rasaka i zdecydowanie nie zawiódł. – Był po prostu sobą. Takim Dominikiem, którego ja widzę na treningach – zapewniał Jan Urban po meczu.
Górnik Zabrze tegorocznej zimy znowu nie uniknął straty kluczowego zawodnika. Takim w ostatnich sezonach dla zabrzan niewątpliwie był Damian Rasak, który kilka dni temu przeniósł się do węgierskiego Ujpestu. O jego potencjalnym zagranicznym transferze mówiło się już od dłuższego czasu, a sam zawodnik nigdy nie ukrywał swoich aspiracji.
Śląski klub opuścił także potencjalny zastępca Rasaka w drugiej linii – Norbert Wojtuszek. 23-letni pomocnik, jesienią przesunięty przez Jana Urbana na prawą obronę, zasilił szeregi Jagiellonii Białystok. Górnik został więc ze sporą wyrwą w środku pola. Na Roosevelta trafił co prawda doświadczony Norweg Sondre Liseth, ale to piłkarz o większych predyspozycjach do gry ofensywnej. Jedynym nominalnym defensywnym pomocnikiem w kadrze czternastokrotnych mistrzów pozostał zatem… Dominik Sarapata.
17-latek dobrze wyglądał w zimowych sparingach i pewne było, że prędzej czy później zadebiutuje w ekstraklasie. Nie spodziewaliśmy się jednak, iż trener Urban postawi na niego od pierwszej minuty już w inauguracyjnym meczu z Puszczą. Doświadczony szkoleniowiec po raz kolejny pokazał, że nie boi się odważnych decyzji. Przecież nieco ponad rok temu na spotkanie z Lechem przy Bułgarskiej wystawił on młodego Szalę, i to nie na jego nominalnej pozycji.
Dominik Sarapata z mocnym wejściem do PKO BP Ekstraklasy
Sarapata rozegrał w niedzielę około 70 minut. I co by nie mówić, nie był to występ zły. Młody piłkarz często pokazywał się do gry i asekurował swoich kolegów z drużyny. Gdy Lukas Podolski standardowo schodził niżej do rozegrania, nieraz tym najwyżej ustawionym zawodnikiem z tercetu środkowych pomocników był właśnie 17-latek. Wyglądał naprawdę solidnie i trudno było nie odnieść wrażenia, że z minuty na minutę jego pewność siebie rośnie.
– Podczas treningów zmienialiśmy się w środku pola. Nie wiedziałem, że zagram w pierwszym składzie. Dowiedziałem się o tym dopiero dzisiaj na odprawie. Podszedłem do tego jak do każdego innego meczu – mówił po ostatnim gwizdku młodzieżowy reprezentant Polski. – – dodał.











