Trwa dobra passa Lecha Poznań. Po niespodziewanym zwycięstwie w Dnipropietrowsku, gracze Jacka Zielińskiego rozgromili na własnym stadionie Cracovię. Już niedługo mistrzowie Polski podejmą podopiecznych Bezsonova w spotkaniu rewanżowym na jednej z aren Euro 2012. Czy dopełni się renesans „Kolejorza”?
Poznaniacy zanotowali słaby start sezonu. Gdyby nie bardzo dobra postawa Kotorowskiego w serii „jedenastek”, mistrzowie Polski zakończyliby rozgrywki pucharowe już na pierwszej przeszkodzie, którą był mistrz… Azerbejdżanu. Poznaniakom szczęścia i konsekwencji zabrakło też w dwumeczu ze Spartą Praga, która niedawno przegrała u siebie z MSK Zilina 0:2. Kiepską atmosferę spotęgowała porażka w meczu o Superpuchar Polski i remisy z Arką i Widzewem na inaugurację sezonu. Jednakże w meczu w Dniepropietrowsku, na plac gry wyszła jakby inna drużyna. Pomimo osłabienia brakiem kilku kluczowych graczy, „Kolejorz” zagrał odważnie, wywożąc cenne zwycięstwo z terenu naszego wschodniego sąsiada. Mało tego, w meczu z Cracovią lechici odblokowali się i po raz pierwszy od ośmiu spotkań zdobyli więcej niż bramkę. I to nie jedną, ale aż pięć, z czego dwie były dziełem Łotysza, Rudnevsa, który nie został zgłoszony do IV rundy kwalifikacji Ligi Europy.

– Dnipro nie znajduje się w najwyższej formie – podkreślał w przedmeczowym wywiadzie z iGolem trener napastników „Kolejorza” – Andrzej Juskowiak. Opinia byłego defensora reprezentacji Polski pokrywa się ze słowami ukraińskich dziennikarzy, którzy pomimo dobrego ligowego startu Dnipro (pięć zwycięstw, dopiero później porażka, niedawno remis z Dynamem Kijów), nie faworyzowali klubu, którego właścicielem jest Ihor Kołomojski. Warto też dodać, że Ukraińcy w pierwszym meczu kwalifikacyjnym III rundy Ligi Europejskiej polegli na wyjeździe Spartakowi Subotica. Jak na razie, pomimo atmosfery na stadionie przy ul. Bułgarskiej, z której Lech słynie, zwycięstwa z terenu mistrza Polski wywoził już Inter Baku i Sparta Praga. Teraz jednak może być inaczej – wydaje się bowiem, że poznaniacy przechodzą obecnie renesans.
– W tej chwili to rzeczywiście wygląda nie najlepiej, ale pracujemy i to nie jest tak, że będziemy cały czas grać źle i nieskutecznie. Po to są treningi i po to piłkarze ciężko pracują, żeby było lepiej – mówił Juskowiak przed meczem z Dnipro. I wydaje się, że jego wiara nie okazała się nadaremna.
Zupełnie inaczej wypowiadał się Michał Globisz. Znany w Polsce szkoleniowiec młodzieży wprawdzie komplementował zespół „Kolejorza”, jednak stwierdził, że szanse obu zespołów na awans nadal są wyrównane.











