Początek sezonu w wykonaniu najstarszej ekipy we Włoszech wyglądał obiecująco. Po sześciu kolejkach zajmowali szóste miejsce w tabeli z 12-punktową zdobyczą. Dodatkowo formą strzelecką imponował Krzysztof Piątek, który w każdym z tych sześciu meczów znalazł drogę do siatki. Wtem przyszedł czas na rywalizację z Parmą. Pomimo trafienia „Bombera” Genoa przegrała na własnym boisku 1:3. Po tym spotkaniu Enrico Preziosi podjął decyzję o zwolnieniu Davide Ballardiniego. Co ciekawe, Włoch został wtedy po raz trzeci zwolniony z funkcji trenera czerwono-niebieskich.
W jego miejsce w klubie pojawił się… Ivan Jurić, który po raz trzeci został menedżerem Genoi. Te ruchy pokazują, jak źle jest zarządzany najstarszy klub w Italii. Jurić jak się okazało, nie zagrzał długo miejsca w stolicy Ligurii. Ivan pożegnał się z Genuą po raptem siedmiu ligowych kolejkach. Dokładnie tyle samo razy w obecnym sezonie poprowadził „Grifone” Davide Ballardini. Trzy punkty w siedmiu meczach z całą pewnością nie powalały na kolana. Miejsce Chorwata zajął łączony kilka miesięcy wcześniej z reprezentacją Polski Cesare Prandelli. Włoch jest na stanowisku aż do dzisiaj, jednak nie da się ukryć, że siedzi na beczce z prochem.
Zarządzanie klubem
Nie od dziś wiadomo, że Genoa jest jednym z najgorzej, o ile nie najgorzej zarządzanym klubem we włoskiej Serie A. „Rossoblu” zmagają się z poważnymi problemami finansowymi, w których nie pomaga Enrico Preziosi, który w takich słowach mówił o zwolnieniu Ballardiniego i zatrudnieniu Juricia:
– Nie przejmuje mnie to, że Jurić do tej pory wygrał tylko 25% meczów. W żadnym spotkaniu nie byłem zadowolony z drużyny. Widziałem ekipę w tarapatach. Fani nie muszą się zgadzać z moimi wyborami. Pracuję w piłce 30 lat. Nie jestem szaleńcem. Okej, mamy więcej punktów, niż zakładałem, jednak nie jestem zadowolony z gry drużyny. Nie dają mi powodu do satysfakcji. W praktycznie każdym meczu Piątek czy Kouame zakrywali niedoskonałości zespołu. Cierpieliśmy z Empoli, męczyliśmy się z Bolognią pomimo wygranych. To nie moja wina – powiedział dla „TeleNord”.
Każdy kibic Genoi ma serdecznie dość Preziosiego. Nie ma się czemu dziwić. Regularnie działa na szkodę klubu i podejmuje decyzje, które kibicom się nie podobają. Z klubu o takiej renomie stworzył istnego mema. Do historii przeszło także to, w jaki sposób Genoa wyszukuje piłkarzy. Głośno ostatnio zrobiło się na temat transferu Filipa Jagiełły. Zarząd poprosił Piątka, aby ten zapisał nazwisko Polaka, bo chcą kolejnego. W taki sposób nie może funkcjonować poważny klub z takimi tradycjami. Problemy finansowe i organizacja w dużym stopniu spowodowały, że Sebastian Walukiewicz zamiast „Gryfów” wybrał Cagliari.











