Jakie jest twoje największe piłkarskie marzenie? Na to schematyczne i wyświechtane pytanie piłkarze zawsze odpowiadają tak samo. Debiut w reprezentacji, sukces na mundialu lub mistrzostwach Europy. Jednak aby znaleźć się w kadrze na największe piłkarskie imprezy świata, trzeba przekonać selekcjonera dobrą grą w klubie. A co jeśli piłkarz jest bezrobotny?
Praktycznie przekreśla to jego szanse na reprezentowanie barw swojego kraju. Wysoka forma prezentowana w ligowych rozgrywkach to przepustka do drzwi kadry narodowej. Trenerzy rzadko zwracają swój wzrok w stronę tych, którzy są bezrobotni. Nie masz klubu? Zapomnij o koszulce z godłem swojego ukochanego państwa. Jednak i od tej reguły znajdziemy kilka wyjątków. Oto ranking graczy, którzy wyłamali się spośród obowiązujących schematów i mimo braku zatrudnienia z powodzeniem reprezentowali swój kraj na arenie międzynarodowej.
1. Egidio Arevalo Rios
Filigranowy defensywny pomocnik reprezentacji Urugwaju. Posturą i stylem gry przypominający legendarnego Claude’a Makelele. Opoka środka pola reprezentacji „Urusów” na mistrzostwach świata 2010 w RPA. Na mundialu prezentował się naprawdę wybornie, a szczególnie imponowało jego przygotowanie fizyczne. Taką postawę należy docenić tym bardziej, że podczas mundialu był bezrobotny. Brak rytmu meczowego, a mimo to fantastyczny występ w najważniejszej imprezie piłkarskiej świata.

Kiedy mówimy o nadzwyczaj dobrym wyniku Urugwaju w RPA, zazwyczaj wspominamy o genialnym tercecie Cavani-Suarez-Forlan. To oni byli w blasku fleszy, jednak czarna robota, którą wykonywał Arevalo nie może przejść bez echa. Po świetnym występie na mundialu pojawiły się propozycje z silnych lig europejskich, jednak on wybrał ofertę z Ameryki Południowej. W Europie zameldował się dopiero w 2012 roku, ale jego przygoda z Palermo nie należała do udanych.
2. Adam Matysek
U kresu swojej kariery ten zasłużony bramkarz znalazł się na życiowym zakręcie. Z jednej strony wymarzony awans na mundial w Korei i Japonii w roku 2002, z drugiej – brak klubu i ultimatum ze strony ówczesnego selekcjonera, Jerzego Engela. Jeśli marzy o wyjeździe na mistrzostwa świata, musi zacząć grać regularnie. Mimo iż doświadczony Matysek mógł wnieść do kadry wiele spokoju, to powołanie go do reprezentacji tylko dla podtrzymania dobrej atmosfery wywołałoby medialną burzę.
Matysek chciał jechać na mundial, a Engel chciał go zabrać do dalekiej Azji, więc 1 stycznia 2002 roku został bramkarzem RKS-u Radomsko. Klub pierwszoligowy, ale dla takiego piłkarza jak Matysek musiała to być banicja.
Dopiął jednak swego i choć cały mundial oglądał z perspektywy ławki rezerwowych, to we wspaniały sposób zakończył swoją bogatą karierę. Karierę pełną wzlotów i upadków. W końcu jednak, cytując klasyka, „przyszła kryska na Matyska” i w 2003 roku zawiesił buty na kołku.













