Derby Trójmiasta na remis!


Derby Trójmiasta dostarczyły nam solidną dawkę emocji lecz ostatecznie zakończyły się remisem

28 lutego 2026 Derby Trójmiasta na remis!
Foto: Piotr Matusewicz / PressFocus

Arka Gdynia kontra Lechia Gdańsk to spotkanie, na które czeka całe Trójmiasto co roku. W piątkowy wieczór na stadionie GOSiR przy ul. Olimpijskiej odbyły się niesamowite 48. Derby Trójmiasta. Od  początku spotkania widoczna była walka obu drużyn i taka intensywność trzymała się przez całe 90 minut. Obie drużyny jednak mogą czuć spory niedosyt, gdyż miały szansę zgarnąć cenne 3 punkty.


Udostępnij na Udostępnij na

Burzliwa pierwsza połowa

Od pierwszej sekundy spotkania Lechia chciała pokazać, czym są derby. Stąd też sytuacja gdzie Tomáš Bobček w pierwszej minucie w walce o piłkę w powietrzu uderza rywala z łokcia w nos, przez co gra zostaje przerwana na około 2 minuty.

Po kilku minutach gry doszło do niebywałego trafienia Oskara Kubiaka zza pola karnego. 19-latek zebrał bezpańską futbolówkę i z pierwszej piłki oddał uderzenie, którego nie powstydziliby się najlepsi na świecie. Trenerzy obu drużyn zachwycali się tym trafieniem na konferencjach, co doskonale pokazuje, jak popisał się Polak.

W dalszej części spotkania to Lechia ponownie przejęła inicjatywę. Było sporo sytuacji wynikających z kontrolowania spotkania. Najbardziej dogodne to strzał Bujara Pllany z głowy po świetnym dograniu Camilo Meny, uderzenie z głowy Bobčka, które jakimś cudem odbiło się od słupka i nie wpadło do bramki oraz sam na sam Bobčka, który od połowy boiska ścigał się z obrońcą, lecz zakończyło się to jedynie interwencją Węglarza. Obraz meczu był mocno burzliwy, sporo dyskusyjnych przewinień oraz dwie przerwy w grze spowodowane przez kibiców gospodarzy, którzy urządzili pokaz pirotechniki. Ostatecznie po aż 10 minutach doliczonego czasu gry drużyny zeszły do szatni z wynikiem 1:0 dla Arki Gdynia.

Szalona druga połowa

Po 15 minutach przerwy na drugą połowę Lechia wyszło z założeniem strzelenia dwóch bramek, aby wygrać mecz. Szybko się to zmieniło. W 46. minucie Marc Navarro popisał się idealnie mierzonym uderzeniem przy słupku zza pola karnego podwyższając prowadzenie. Był  to szok dla Gdańszczan i Arka mogła nabrać więcej spokoju, lecz jak się okazało nie na długo. Lechia nie poddała się i zaczęła atakować jeszcze bardziej. W 54. minucie po dobrej akcji i cierpliwości zachowanej w polu karnym Arki Kacper Sezonienko otrzymał podanie od Kapicia i pewnie uderzył w dalszy róg bramki. Jakby tego było mało, to w 57. minucie trafili znowu, wyrównując stan meczu. Ćirković zagrał piłkę do Zhelizki, który miał sporo miejsca do strzału, co nie mogło skończyć się dobrze dla Gdynian. Piłka zostaje jeszcze odbita od obrońcy, co sprawiło że Węglarz był kompletnie bez szans. I tym sposobem mecz rozpoczął się od nowa.

Arka tworzyła sobie groźne sytuacje między innymi strzał Kerka, który został wybity z linii bramkowej czy kontrowersji w polu karnym Paulsena, gdzie Gutkovskis był przytrzymywany, co wzbudziło sporo emocji w obozie Dawida Szwargi. Ostatecznie po weryfikacji VAR karny nie został przyznany i gra była kontynuowana. Lechia również miała swoje sytuacje na wygranie meczu. Najlepsza z nich miała jednak miejsce w 95. minucie, gdzie po dalekim wyrzucie z autu oraz dośrodkowaniu w pole karne Tomáš Bobček oddał strzał celny wybity z linii, oraz Matej Rodin poprawił z przewrotki, lecz nie w światło bramki. Takim sposobem mecz zakończył się wynikiem 2:2, co pozostawiło niesmak u obydwu drużyn.

Najlepsi na boisku

Oskar Kubiak to zdecydowany MVP tego spotkania. Po pierwsze piękne trafienie wyprowadzające na prowadzenie Arkowców, ale także często napędzał ataki w drugiej połowie, kiedy to drużyna miała największe problemy. Na dodatek rozegrał świetny mecz w defensywie. Grał przeciwko Camilo Menie, który zawsze jest katem swoich rywali, lecz dziś było zupełnie inaczej. Kolumbijczyk był w zasadzie niewidoczny, co w dużej mierze było właśnie zasługą 19- latka.

Matus Vojtko również spisał się dziś bardzo dobrze. Na początku sezonu sporo się mówiło o jego wadach w obronie oraz aspektach fizycznych, lecz w ostatnim czasie wygląda o wiele lepiej. Pewna postawa w defensywie, sporo udanych podań oraz dośrodkowań to rzeczy, które najbardziej mogły przykuć uwagę. Jego dobry występ na pewno cieszy Johna Carvera, który nareszcie ma solidnego bocznego obrońcę.

Tomáš Bobček pomimo braku trafienia to zagrał bardzo dobry mecz. Sporo walczył w obronie oraz pressował „Żółto -Niebieskich „przy wyprowadzeniu piłki, oddał aż 5 strzałów w tym 3 celne oraz to w dużej mierze dzięki niemu padł gol kontaktowy. 3 mecz z rzędu bez trafienia może budzić poruszenie, lecz ogólny występ był zdecydowanie na plus.

Zmiany w Lechi?

Od dłuższego czasu, wiemy jakie podejście ma John Carver do zmian w trakcie meczu. Dzisiaj można było jednak odnieść wrażenie, że przydałaby się świeżość w ofensywie. Na ławce znajdował się przecież strzelec decydującej bramki w pierwszych derbach w tym sezonie, czyli Dawid Kurminowski. Tak na konferencji pomeczowej wypowiedział się na ten temat sam trener „Biało-Zielonych”:

Z innych powodów musiałem dokonać inne zmiany, miałem dużo opcji w głowie w tym te, lecz niektóre momenty meczu spowodowały, że nie mogłem wpuścić Kurminowskiego.

Niepokoić kibiców mógł także dłuższy brak gry Antona Tsarenki. W zeszłym sezonie był to zawodnik pierwszego planu, lecz po powrocie z kontuzji nie łapie się nawet na ostatnie minuty. Ostatni ligowy występ zaliczył 29 listopada, gdzie wszedł na ostatnie 4 minuty w meczu z Termalicą. Tak nieobecność Ukraińca komentuje John Carver:

Jest w dobrej formie i dobrze pracuje, czasami decyzje podejmuje się patrząc na stan boiska oraz innych powodów i dlatego nie wchodzi ostatnio na boisko. Anton to bardzo dobry zawodnik lecz ostatnio nie ma warunków do gry.

Piotr Matusewicz / PressFocus

Kontrowersja kolejki

W derbach nie mogło zabraknąć także kontrowersji. Miała ona miejsce w 75 minucie. W polu karnym toczyła się walka o piłkę i Bujar Pllana tak przytrzymywał Gutkovskisa, że ten nie był w stanie wyskoczyć do piłki.

Sytuacja wzbudziła wiele kontrowersji, gdyż sędzia Paweł Raczkowski po konsultacji z wozem VAR zdecydował się pozostać przy decyzji z boiska, czyli, że faulu nie było. Jest to o tyle ważna sytuacja, że miała ona miejsce przy wyniku 2:2. Arka mogła zdobyć bramkę i w konsekwencji zdobyć bardzo cenne trzy punkty. Tak się wypowiadali się osoby najbliżej całego zdarzenia.

Jak tylko poczułem kontakt, że dwoma rękami mnie trzyma za koszulkę, to nawet nie myślałem nic już więcej, że będę walczył, tylko padłem przed bramką. No, nie może mnie wziąć i dwoma rękami trzymać. – Napastnik Arki Gdynia Vladislavs Gutkovskis

Moim zdaniem to rzut karny i po meczu sędzia też powiedział, że to karny. – Prawy Obrońca Arki Gdynia Marc Navarro

Zaczynam myśleć, że do końca sezonu będziemy bez karnego. Sędzia VAR dzisiaj dostosował się do poziomu murawy lub nawet go przebił. – trener Arki Gdynia Dawid Szwarga

Bardzo śmierdząca sytuacja – Sędzia Paweł Raczkowski

Co dalej u obu drużyn?

Arka Gdynia po tym spotkaniu znajduje się na 15 pozycji, czyli tuż nad strefą spadkową posiadając 26 punktów. Nie jest to pozycja komfortowa, dlatego tym bardziej żałują straconych 2 bramek dzisiaj. Następne dwa spotkania to wyjazdy do Radomiaka oraz Wisły Płock, czyli z góry można założyć, że będzie ciężko. Na wyjazdach ekipa znad morza zdobyła w tym sezonie jeden punkt, notując przy tym bilans bramkowy 2:24. Jest to zdecydowanie najgorszy wynik ligi. Kibice muszą więc liczyć na przebudzenie swoich ulubieńców, ponieważ muszą punktować, aby utrzymać się w ekstraklasie,

Lechia Gdańsk plasuje się na 11 pozycji z 28 punktami. Jest to sytuacja stabilna, lecz nie do końca zadowalająca kibiców. W ostatnim okresie dużo się mówiło nawet o szansie na grę w Europie ekipy Carvera. Przez mocny ścisk panujący w tabeli ligowej, Lechia po 2 nieudanych spotkaniach już mocno przesuwa się w dół. Następne 2 spotkania to nie będą jednak łatwiejsze sytuacje do powrotu na zwycięską ścieżkę. Mecz u siebie z Jagiellonią oraz wyjazd do Katowic to bardzo trudne spotkania. „Biało-Zieloni” muszą mocno się zmobilizować, jeśli chcą osiągnąć w tym roku sukces.

Piotr Matusewicz / PressFocus
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze