Po weekendowych emocjach związanych m.in. z derbowymi starciami kibice angielskiego futbolu już we wtorek i środę mogą liczyć na kolejną porcję solidnego grania. Dla zespołów z ligi Jej Królewskiej Mości nadszedł czas absolutnego przyspieszenia. W najbliższym czasie swoje spotkania będą rozgrywać w odstępie trzech dni. Kto wytrzyma ten morderczy pęd za punktami?
„Orły” odbiją się od dna?
Odkąd stery przy Selhurst Park przejął Roy Hodgson, jego zespół regularnie powiększa swój dorobek punktowy. „Orły” nie przegrały w lidze od 18 listopada, ich ostatnim pogromcą był Tottenham (1:0 na Wembley). Problem w tym, że stołeczni zbyt często dzielą się z rywalami punktami. Z pięciu ostatnich meczów aż cztery z nich zostały zakończone kompromisem. Brak zwycięstw i niekorzystny układ wyników spotkań bezpośrednich rywali sprawiły, że po 16 seriach gier Crystal Palace zamyka tabelę. Londyńczycy, jeśli marzą o pozostaniu w elicie, muszą przestać rozdawać prezenty i skupić się na seryjnym wygrywaniu meczów. Być może przełamią się we wtorkowym spotkaniu z Watfordem. Ekipa Marco Silvy w ostatnich tygodniach nie błyszczy, dobre występy przeplata kiepskimi, więc wydaje się, że to wymarzony rywal dla CP na odbicie się od dna. Na poziomie Premier League oba zespoły spotykały się ze sobą dopiero czterokrotnie. Bilans meczów rozgrywanych w stolicy Anglii jest idealnie na remis: jedno zwycięstwo Palace, jedno „Szerszeni” oraz remis. Pytanie, kto we wtorkowy wieczór odskoczy rywalowi?
Początek meczu o godz. 21:00.

Beniaminek w opałach?
Na początku grudnia Chelsea pokonała na Stamford Bridge Newcastle United (3:1), mimo że to rywale jako pierwsi skierowali futbolówkę do siatki. W najbliższej kolejce na rozkładzie jazdy „The Blues” znajdzie się drugi z beniaminków, Huddersfield Town. Czy historia się powtórzy? Forma „Terierów” to jedna wielka zagadka. Potrafią przegrać na wyjeździe z grającym przez większą część spotkania w osłabieniu Bournemouth (4:0) i wygrać u siebie z Manchesterem United. Przed starciem z mistrzem Anglii zespół Davida Wagnera na pewno nie jest faworytem, ale i nie można pozbawiać go szans na zdobycz punktową. Nie tylko dlatego, że londyńczycy w sobotę przegrali na London Stadium z West Hamem United (0:1). Ich najbliższy rywal jest groźny szczególnie na własnym terenie. Na John Smith’s Stadium ligowi nowicjusze w bieżącej kampanii Premier League pokonani zostali tylko przez Tottenham (0:4) i Manchester City (1:2). Conte i spółka będą musieli się mocno napocić, aby we wtorek dołączyć do tego duetu.
Początek meczu o godz. 21:00.















