Po świetnym i intensywnym meczu Cracovia zremisowała z Wisłą 1:1. W pierwszej połowie lepsi byli goście, w drugiej do gry wzięli się gospodarze, a jednym z bohaterów spotkania można nazwać Szymona Marciniaka, który w świetny sposób sędziował te zawody.

Będąc świadomym wagi spotkania, arbiter Szymon Marciniak, kiedy witał kapitanów obu drużyn powiedział im wprost: – Jesteście kapitanami, jesteście odpowiedzialni za swoje zespoły! – chcąc mieć w nich swoich pomocników w kontrolowaniu wydarzeń na boisku. Apel miał sens, bo od początku nie zabrakło ostrych wejść z obu stron. Zespoły chciały jak najlepiej wejść w mecz, stąd dużo walki i nieustępliwość w środku pola. W 5. minucie świetnie wejść w pole karne „Wiślaków” próbował Steblecki, ale trzeci z mijanych przez niego obrońców odebrał mu piłkę. Co ciekawe, zawodnik Cracovii to jedyny krakowianin w dzisiejszych derbach! Piłkarze z Reymonta wyprowadzali długie piłki na połowę gospodarzy, ale albo zagrywali za mocno (do piłki nie dotarł Garguła), albo Brożek znajdował się na spalonym. W końcu w 11. minucie piłkę dostał Małecki – jego strzał minął bramkę „Pasów”. Chwilę później próbował odpłacić mu Zejdler, ale jego zagranie było jeszcze słabsze niż to w wykonaniu gości. W 15. minucie na prawej stronie Jovanović dał sobie odebrać piłkę, ale wejście Nowaka w pole karne, przekonująco zablokował jeden ze stoperów Wisły. Chwilę później Kosanović mógł podać piłkę jak na tacy Gargule po złym wybiciu piłki głową, ale udało mu się poprawić swoje zagranie i oddać futbolówkę bramkarzowi. Sędzia pozwalał na ostrą grę. Steblecki bez pardonu dobrał się do piłki przed polem karnym, ale w nim równie energicznie odebrał mu ją Jovanović. Gra godna Premier League!
W pierwszych 20 minutach mecz był bardzo wyrównany. Niby przy piłce częściej byli gospodarze, ale i Wisła potrafiła zrobić z futbolówki użytek. W 24. minucie świetną akcję Cracovii złym dośrodkowaniem zepsuł Zejdler, lecz gra obu zespołów mogła robić wrażenie. Było bezpardonowo, ale z pełnym zaangażowaniem. Szymon Marciniak nie reagował nerwowo, gwizdał tylko w ostateczności, świetnie reagując na wydarzenia na boisku i czując ducha gry. Wisła błyskawicznie, w świetnym stylu potrafiła wchodzić na połowę gospodarzy, ale Ci wracali, by przerywać ataki podopiecznych Franciszka Smudy. W 30. minucie świetną akcję Wisły na bramkę zamienił Michał Chrapek! Najpierw pięknym przejęciem i rozegraniem popisał się Stjepanović, potem piłka minęła kilku zawodników w polu karnym, dopadł do niej Brożek, i mimo ogromnej presji obrońców dograł do niepilnowanego Chrapka, który strzelił drugiego gola w sezonie. Chwilę potem groźną kontrę przeprowadziły „Pasy”, ale nieudane zagranie Nowaka do Marciniaka zepsuło tempo akcji, i w efekcie strzał zawodnika gospodarzy. Po kilku sekundach groźnie strzelał Brożek.













