Od wielu lat wiadomo, że pojedynki derbowe na całym świecie rządzą się swoimi prawami. Niespodzianki nie było jednak w Hiszpanii i po wyrównanym pojedynku Valencia CF pokonała Levante 1:0. Jedynego gola zdobył Juan Mata.
Na te derby kibice czekali ponad dwa lata. W niedzielny wieczór na stadionie Ciutat de Valencia zmierzyły się zespoły Levante i Valencii. Walczący o miejsce na podium podopieczni Unaia Emery’ego byli zdecydowanym faworytem w starciu z beniaminkiem Primera Division, który zajmuje dopiero 17. miejsce w ligowej tabeli.
Skazywani na porażkę gospodarze przystępowali do pojedynku podbudowani czwartkowym zwycięstwem nad Realem Madryt w Pucharze Króla i tym razem liczyli na przełamanie w La Liga. Innego scenariusza niż pewne zwycięstwo nie przewidywali kibice „Los Che”. Ich drużyna nie tylko dobrze spisuje się na ligowych boiskach, ale przede wszystkim miała coś do udowodnienia po niedawnej porażce z Villarrealem. „Nietoperze” wygrywały 2:0, aby ostatecznie przegrać 2:4.
Początek spotkania pokazał, że Levante nie zamierza tanio sprzedać skóry. Podopieczni Luisa Garcii często gościli pod bramką Valencii, a szczególnie aktywni byli Robuste i Caicedo. Dopiero po dziesięciu minutach gry na chwilę do głosu doszli „Los Che”, a przed szansą stanął Aduriz, ale nie potrafił jej wykorzystać. W kolejnych minutach ponownie to gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, a swoich szans szukali w stałych fragmentach gry.
W 25. minucie spotkania piłkarze Valencii wyszli z szybką kontrą z własnej połowy, w pole karne wbiegł Maduro, który po chwili został powalony przez Robuste. Sędzia nie miał wątpliwości i odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł Mata, ale silne uderzenie pomocnika poszybowało nad poprzeczką. Równie mocny strzał kibice zobaczyli w 31. minucie, ale podobnie jak chwilę wcześniej, tak i tym razem piłka kopnięta przez Miguela nie trafiła w bramkę.
Do końca pierwszej połowy oba zespoły nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej sytuacji, a większość akcji kończyła się na dwudziestym metrze przed bramką. Wyjątkiem była sytuacja z 42. minuty, kiedy to w ogromnym zamieszaniu w polu karnym Levante do piłki doszedł Mata, ale jego strzał zablokowali obrońcy.
Po zmianie stron długo żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć zdecydowanej przewagi. Jako pierwsi groźniej zaatakowali piłkarze Valencii, ale w rezultacie wywalczyli tylko rzut rożny. W kolejnych minutach do głosu doszli zawodnicy Levante, najpierw w 54. minucie na minimalnym spalonym był Caicedo, a chwilę później szczęścia próbował Juanlu.
Goście starali się wyprowadzać kontrataki prawą stroną boiska, ale zarówno Maduro, jak i Soldado przegrali pojedynki z obrońcami gospodarzy. Wraz z upływem czasu przewaga „Nietoperzy” była coraz bardziej widoczna. W 72. minucie po faulu na wysokości pola karnego do piłki podszedł Mata, ale futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.
Valencia zamykała lokalnego rywala na własnej połowie, jednak bardzo dobrze dysponowany Reina nie dawał się zaskoczyć i pewnie wyłapywał wszystkie piłki przelatujące przez pole karne. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, po raz kolejny ogromne doświadczenie i umiejętności pokazał Mata. Pomocnik uciekł ustawionym na 35. metrze obrońcom, popędził w kierunku bramki i silnym uderzeniem pokonał wychodzącego z bramki golkipera gospodarzy.










